Przewodniczący sejmowej Komisji Zdrowia odniósł się do zawartości założeń projektu, który premier Ewa Kopacz podpisała wczoraj i skierowała do Sejmu. Zaklada on, że procedura in vitro będzie dostępna dla małżeństw ale i związków nieformalnych, które udokumentują przynajmniej roczne leczenie niepłodności.

Proponowane przepisy dopuszczają powstanie sześciu zarodków i możliwość zapładniania większej ich liczby jeżeli kobieta ukończyła 35 lat lub gdy będą tzw. wskazania medyczne. Możliwe ma być również m.in. anonimowe dawstwo zarodków. Zakazane ma byc niszczenie zarodków, które nie są zdolne do prawidłowego rozwoju.

Poseł Tomasz Latos zauważył, że kolejny raz środowiska lewicowe próbują stosować ideologiczną walke w celu pozyskania wyborców.
- Na pewno kwestie związane chociażby z ochroną genomu ludzkiego wymagają uregulowania. Brak jakichkolwiek uregulowań powoduje, że wówczas wszystko jest teoretycznie dowolne, a być może – niestety – i w praktyce. Nigdy natomiast nie będzie zgody i przyzwolenia na tego typu projekty i pomysły, jakie są zawarte w tej ustawie. Tam wyraźnie mówi się o dodatkowych zarodkach, o ich mrożeniu. W jakimś sensie pojawia się również zagrożenie eugeniką – wybieranie, który zarodek jest lepszy a który gorszy. Jest wiele niepokojących zapisów, na które nigdy nie może być zgody – podkreślił Tomasz Latos.

Rządowy projekt dot. in vitro skrytykowało wielu ekspertów z zakresu ginekologii i położnictwa, organizacji rodzinnych oraz z Prezydium Konferencji Episkopatu Polski.

Sekretarz KEP, ks. bp Artur Miziński powiedział w czwartek, że dopuszczenie in vitro jest nie do zaakceptowania z punktu widzenia moralnego jak i nauki Kościoła.

ed/Radio Maryja