Głównym zarzutem wobec Kluzik-Rostkowskiej są jej lewicowo-liberalne poglądy na sprawy obyczajowe.  Jako jedna z niewielu osób w partii opowiada się za refundacją in vitro. - Jeśli prezes wysunie kandydaturę Joanny Kluzik-Rostkowskiej i zostanie zarządzona dyscyplina, to zagłosuję za. Ale już podczas dyskusji odniósłbym się do tej kandydatury krytycznie. Bardzo ją lubię, ale ona nie reprezentuje głównego nurtu PiS. Jest zbyt liberalna i lewicowa. Poza tym mogłaby sobie nie poradzić z nowym marszałkiem Sejmu, którym został gladiator Grzegorz Schetyna. Joasia nie jest przecież Ursusem – powiedział w rozmowie z tygodnikiem "Wprost" poseł PiS Marek Suski.

Tygodnik informuje, że część posłów PiS już od dwóch tygodni lobbuje przeciw Kluzik-Rostkowskiej. Ich cel jest zablokowanie jej kandydatury na wicemarszałka Sejmu.  Jednak w nieoficjalnych rozmowach z tygodnikiem politycy PiS idą znacznie dalej. – Jest nielojalna. Wstrzymała się od głosu w sprawie wyboru Schetyny na marszałka, mimo że była dyscyplina przeciw. Nie możemy promować takich osób. Wicemarszałkiem powinien zostać ktoś twardszy: Joachim Brudziński lub Jarosław Zieliński – twierdzi jeden z posłów. - Ludzie negatywnie oceniają też prace kierowanego przez nią sztabu wyborczego. Całkowicie odcięła się od klubu parlamentarnego, nikogo nie chciała słuchać a posłów traktowała jak mięso armatnie, które ledwie nadaje się do rozdawania ulotek – dodaje inny. Sama Kluzik-Rostkowska jest tym głosami zaskoczona. – Przyjmuję tę krytykę z pokorą, ale przypominam, że w sztabie były osoby odpowiedzialne za kontakty z klubem: chociażby Marek Kuchciński, Mariusz Błaszczak czy Krzysztof Jurgiel.

Ł.A/wprost.pl

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »