Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Czy Pana zdaniem opozycja może skutecznie uniemożliwić kolejne obrady Sejmu i czy w grę mogę wejść rozwiązania siłowe?
Piotr Strzembosz: Opozycja ma możliwość, by skutecznie blokować obrady Sejmu w budynku Parlamentu, bo mając przychylność znacznej części mediów, wszelkie ich działania, również nielegalne, są nagłaśniane i interpretowane jako uprawnione. Oczywiście Marszałek Sejmu może, zgodnie z prawem, zarządzić przeniesienie obrad w inne miejsce i takie procedowanie jest w obecnej sytuacji uprawnione. Ważne jest jednak to, by takie obrady były przeprowadzane zgodnie z procedurami i by opinia publiczna miała możliwość śledzić przebieg tych obrad. Niestety w głosowaniach w Sali Kolumnowej takiej przejrzystości zabrakło, bo media nie miały możliwości swobodnego obserwowania i relacjonowania obrad, a ich przeprowadzenie budzi szereg wątpliwości, chociażby sposób głosowania budżetu bez możliwości głosowania oddzielnie poszczególnych poprawek.
L.D.: Czy uważa Pan, że protesty opozycji to ,,ciamajdan'' czy też jest to groźne dla sytuacji w kraju?
P.S.: Obecnie mamy do czynienia z żałosnym protestem, do którego pasuje określenie „ciamajdan”, ale przedłużanie tego jest niemożliwe. Po pierwsze utrudnianie prowadzenia obrad w sali plenarnej w dłuższej perspektywie stanie się kłopotliwe technicznie ze względu na brak urządzeń rejestrujących oddawanie głosów, a przede wszystkim dlatego, że powinna mieć miejsce debata obozu rządzącego z opozycją, prezentacja poglądów i stanowisk poszczególnych środowisk politycznych, ale nie tylko w mediach i na pewno nie podczas ulicznych wieców, a podczas posiedzeń komisji i obrad na sali plenarnej.
L.D.: Jarosław Kaczyński mówi o próbie puczu, wicemarszałek Terlecki o ,,puczu operetkowym'', posłanka Mucha bagatelizuje działania opozycji i śpiewa ,,niepucz kiedy odjadę''- jak oceniłby Pan takie określenie protestów opozycji i które z nich jest Pana zdaniem bardziej trafne?
P.S.: Nie skupiałbym się na szukaniu adekwatnych określeń, a nad szukaniem drogi wyjścia z tego impasu. A będzie to możliwe jedynie wtedy, gdy obie strony sporu będą skłonne do kompromisu. Strona opozycyjna do umożliwienia prowadzenia obrad na sali plenarnej, a strona rządowa do dopuszczenia do głosu opozycji (na sali kolumnowej uniemożliwiono niektórym posłom zabranie głosu) i głosowania oddzielnie wszystkich poprawek do budżetu. By tak się stało potrzebny jest gest ze strony władz PiS, Platformy i Nowoczesnej. Jeśli takiego gestu dobrej woli nie będzie, a będzie miała miejsce eskalacja konfliktu i angażowanie w niego mediów, w tym zagranicznych, nie wyjdzie to na dobre nikomu.
Dziękuję za rozmowę.
