Tomasz Wandas, Fronda.pl: Władimir Putin znany jest ze swych prowokacji. Do Polski wysyła drony, obok granicy z Wielka Brytanią puszcza flotę okrętów „Raptor”. Czemu maja służyć takie akcje?

Piotr Skwieciński, publicysta „w Sieci”: Odpowiedź jest prosta. Z jednej strony to prężenie muskułów, konieczne wobec rosyjskiej opinii publicznej. Rosjanie lubią widzieć, że mają mocnego rządzącego. Po drugie, jest to testowanie odporności Zachodu. Rosja chce sprawdzić na ile zareaguje, bądź nie Zachód. 

Czy świat, Zachód, ma się po prostu do tego przyzwyczaić, czy powinien zareagować? Jeśli tak, to w jaki sposób?

Oczywiście, że ma reagować. Tak jak było w trakcie zimnej wojny z komunizmem. Wtedy to obie strony zachowywały się agresywnie. Obie traktowały się w równy sposób. Był taki czas, w którym amerykańskie i rosyjskie łodzie podwodne ścigały się na Atlantyku, wtedy było o włos od tragedii. Może nie do tego stopnia, ale w sposób bardzo zbliżony trzeba poprowadzić dzisiejszą logikę gry z Rosją.

Czy jakakolwiek mocniejsza reakcja Zachodu nie spowodowałaby jeszcze ostrzejszej, agresywniejszej retoryki Kremla? 

Trzeba oczywiście to wkalkulować, jednak po pierwsze, ci, którzy rządzą w tej chwili na Kremlu -wbrew temu co niektórzy uważają – wcale nie są żadnymi desperatami, nie są też ludźmi nie zachowującymi się względem określonych schematów itd. Jeżeli za pana pytaniem stoi teza, że jeżeli na prowokację Rosji Amerykanie odpowiedzieliby również agresywnym zachowaniem, i przy tym Rosja odpowiedziałaby bombą to jest to nieprawda. Oprócz tego, że oni racjonalnie myślą, to mają za sobą doświadczenia właśnie zimnej wojny, dlatego doskonale wiedzą, że są granice których się nie przekracza. Putin działa amorlanie ale racjonalnie. 

Czy kiedyś ta retoryka Kremla się skończy, niektórzy eksperci twierdzą, że problem z Rosją będzie dopóki na Kremlu będzie zasiadał Putin? Czy cos w tym jest? 

Ciężko powiedzieć. Nie wiemy na ile jego władza jest władzą cara, a na ile kogoś kto jest po prostu pierwszym wśród równych. Ja natomiast nie zgadzam się z tezą, że jeżeli nie Putin to ktoś gorszy. Tego nie wiemy. Jeśli nawet byłby to ktoś w jakimś stopniu gorszy, to byłby to produkt tych samych rosyjskich elit, z tymi samymi plusami i minusami. O minusach nie musimy mówić. Plusem natomiast jest to, o czym już wcześniej powiedziałem. Są oni racjonalni. Racjonalni również wbrew temu wrażeniu, które sami próbują stworzyć. Próba stworzenia wrażenia, że „my jesteśmy nie racjonalni, zaraz rozwalimy świat” – to typowa rosyjska strategia, a my powinniśmy wiedzieć, że to jest nieprawda.

Bardzo dziękuję za rozmowę.