Wypowiedź prof. Ewy Wójciak ewidentnie narusza dobre obyczaje w polityce. To demonstracja pogardy i nienawiści wobec innego człowieka i jako taka jest groźna. Papież jest głową państwa, ale to także przywódca duchowy. Gdyby w Polsce ktoś w podobny sposób lżył Dalajlamę, to środowisko pani Wójciak rozdzielałoby szaty. A ponieważ zaatakowany został przywódca katolików, następca Jezusa na ziemi, to oczywiście wszystko jest w porządku.
Sprawa jest tym bardziej skandaliczna, im bardziej publiczne funkcje zajmuje prof. Wójciak. Ta pani z obrażania osoby szanowanej przez bardzo dużą część Polaków uczyniła element swojej politycznej kariery. Przecież wiadomo, że z tego powodu startowała z listy Twojego Ruchu. Wyrok, jaki właśnie zapadł, może mieć bardzo poważane konsekwencje, bo nietrudno sobie wyobrazić sytucję, że ktoś będzie kogoś obrażał na facebooku czy snuł insynuacje na jego temat, zasłaniając się później wyrokiem prof. Wójciak. Warto się tu poważnie zastanowić, na ile mamy prawo twierdzić, że korespondencja facebookowa ma charakter prywatny. Facebook utracił już rolę prywatnego komunikatora grupy osób, które wynieniają między sobą opinie.
not. ED
