Fronda.pl: Donald Tusk w czasie wczorajszej wizyty Angeli Merkel podkreślał "wartość przyjaźni i przymierza" polsko-niemieckiego. Czy Polacy powinni podzielać opinię premiera?
Piotr Semka: Problem polega na tym, że Niemcy chcą prowadzić indywidualną politykę wobec Rosji. Tu mamy do czynienia z bardzo głębokim kompleksem rosyjskim, powiązanym z narastajacym od dekad uzależnieniem się RFN od rosyjskiej energii. Symbolicznym elementem tego jak bardzo interesy niemieckie i rosyjskie nie są spójne z całą polityką unijną są niedowołane konsultacje polityczno -gospodarczych do jakich dojdzie w Lipsku w końcu kwietnia. To, że mimo kryzysu na Krymie tego spotkania nie odwołano - pozwala podejrzewać, że to tam Rosjanie i Niemcy będą wyznaczać scenariusze ewentualnej normalizacji stosunków Moskwa-Berlin.
W tym sensie wystąpienie Donalda Tuska, który słusznie wskazał, że Niemcy są już na tyle uzależnione od rosyjskiego gazu, że uzależnia to ich politycznie od kremla było trafne. Ta wypowiedź spotkała się z bardzo krytycznymi opiniami w Niemczech. Padły sformułowania, że Tusk przeholował. Uknuto także drugi, bardzo nieprzyjemnie brzmiący dla Polski zarzut, że Tusk wykorzystuje kryzys na Ukrainie do lansowania swojego, jak to określono, reakcyjnego stanowiska w kwestiach ekonomicznych. To reakcyjne stanowisko to sprzeciw wobec limitów w emisji CO2, które uderzają w gospodarki oparte na węglu.
Niemcy, którzy forsują alternatywne źródła energii, z irytacją patrzą na to, że Polska nie chce iść ich drogą. To powoduje, że różnice zdań są znacznie głębsze niż się wydaje. Oczywiście, że ze strony Angeli Merkel zrobiono wszystko by tych różnic w czasie spotkania w Warszawie nie podkreślać ale one zostają. To widać chociażby po skali niechęci wobec jakichkolwiek sankcji, które formułują liczni analitycy niemieccy , którzy zaliczają się do tzw. Russland Versteher. Ludzi, którzy będą bronić każde drastyczne, zachowanie Moskwy uzasadniając, że jest to wynik lęków Rosji. Ten pęd do tłumaczenia, że cokolwiek Rosja robi ma to swoje racjonalne uzasadnienie jest tak silne, że można mieć wrażenie, że rosyjscy specjaliści od public relations niezwykle silnie ukształtowali niemiecką debatę publiczną.
Not.Ab
