- Aktorstwo kochamy. Tak naprawdę nie będziemy narzekać, że ubiór jest zbyt ciężki, że jest nam zbyt gorąco. To raczej kwestia spełniania marzeń: granie postaci postaci autentycznej, historycznej, czy roli kostiumowej... Powiem więcej, po przeczytaniu scenariusza przeczytałem krótką biografię Leopolda I i opis - zresztą tureckiego specjalisty od czarnego PR-u - tej postaci był karykaturalny. Opis śliniącego się człowieka z habsburską wargą, diabelskimi czarnymi oczkami, przedziwnie pokurczonego i mówiącego niewieścim głosem... Gdy to przeczytałem, zrozumiałem, że jest to rola-wyzwanie i coś, co sprawi mi ogromną frajdę. I tak też było! - odpowiedział Adamczyk na pytanie, dotyczące trudów gry na planie filmu "Bitwa pod Wiedniem". 

 

Aktor nie szczędził również poczucia humoru. Dziennikarze dowiedzieli się m.in., czy trudno było grać z "habsburską szczęką": - Trzeba ją troszkę do przodu wysuwać (śmiech). Miałem różnego rodzaju pomoc ze strony charakteryzatorów. A jeżeli mówimy o kostiumach, to także jest wyjątkowa przyjemność. W ogóle włoska kinematografia niezwykle skupia się na detalu i precyzji kostiumowej. Najlepsi krawcy są właśnie tam, jeżeli chodzi o produkcje filmowe. Nosiliśmy na sobie prawdziwe dzieła sztuki. Ja, jako cesarz, miałem okazję zmieniać je dosyć czesto i faktycznie miałem na sobie złote guziki! Nikt mnie nie pilnował, ale żaden też nie zginął (śmiech) - mówił odtwórca roli cesarza Leopolda.

 

Adamczyk odniósł się również do zarzutów dotyczących pojawienia się w filmie krzyża papieskiego i godła narodowego z 1927 r. - Mieliśmy kiedyś również taką sytuację, że flaga, przy której usiadł prezydent, była zawieszona do góry nogami. Takie wpadki się zdarzają. Tyle, że w tym filmie nie były to wpadki, ale działanie zamierzone. Po prostu ludzie chcieli zrobić coś dobrego dla Polski! Ten film został przecież wymyślony przez Włochów i to oni - za nas - w porę go zrobili. Poza tym, ten film ma w sobie jakąś baśniową lirykę. Efekty specjalne, wizje Marka z Aviano sprawiają, że na wszystko patrzymy z oddalonej, baśniowej perspektywy. To nie jest film dokumentalny, który miałby przedstawić nam wszystko w detalach w sposób autentyczny - powiedział Piotr Adamczyk.

 

Aktor zwrócił uwagę, że niezwykle istotne jest przesłanie filmu. - Ważne jest to, jaka informacja pójdzie w świat. Myślę, że ten współczesny polski orzeł będzie lepiej kojarzył się z Polską, niż ten autentyczny. Cudzoziemcy lepiej zrozumieją to odniesienie, a niektóre rzeczy trzeba - po prostu - upraszczać. A to uproszczenie było zamierzone - tłumaczył filmowy Leopold.

 

Adamczyk tłumaczył, dlaczego postać cesarza została przedstawiona karykaturalnie. - Mam nadzieję, że Leopold czy duch Leopolda się na mnie nie obrazi (śmiech). Czytałem jego biografię i rzeczywiście nie była to tak groteskowa postać, jak została pokazana w tym filmie. Był to władca, który dużo zrobił dla ówczesnej Europy. Myślę, że nie był również tak panicznie przerażony. Cały czas musiałem stawać przed dylematem: być wiernym przekazom historycznym czy zagrać ciekawą rolę. Myślę, że jego postać malowana karykaturalnie grubą kreską była ciekawsza - powiedział aktor.

 

Piotr Adamczyk, na pytanie portalu Fronda.pl, czy po raz pierwszy tak wyolbrzymił pewne cechy granej przez siebie postaci, odpowiedział: - Nie po raz pierwszy stanąłem przed takim zadaniem. Także nie pierwszy raz, miałem okazję grać w tego typu kostiumie. W Teatrze Narodowym przez wiele lat byłem odtwórcą roli Ludwika XIV, rówieśnika Leopolda, którego zresztą Leopold bardzo się obawiał. Teraz miałem okazję stanąć po "wrogiej" stronie (śmiech) i wcielić się w tę drugą postać historyczną - powiedział Adamczyk Portalowi Poświęconemu. Nowe wyzwanie? - Zdecydowanie tak - spuentował Adamaczyk.

 

Aktor podkreślił, że takie przedstawienie postaci było jego inicjatywą, którą zaapronował reżyserowi. Renzo Martinelli zaakacpetował taką wizję cesarza Leopolda. - Dlatego biorę odpowiedzialność na siebie - powiedział z uśmiechem Adamczyk.

 

Aleksander Majewski

 

ZOBACZ FOTOTRELACJĘ Z KONFERENCJI PRASOWEJ Z UDZIAŁEM AKTORÓW I TWÓRCÓW FILMU "BITWA POD WIEDNIEM"