Zachowanie Giorgiosa Katidisa wywyołało ostre reakcje fanów. Już kilka minut po meczu piłkarz otrzymał na Facebooku i Twitterze mnóstwo negatywnych komentarzy. Sam zainteresowany tłumaczył się, że nie rozumiał znaczenia gestu.

"Nie jestem faszystą i nigdy bym tego nie zrobił, gdybym wiedział, co to znaczy" - napisał na swoim oficjalnym profilu na Twitterze piłkarz. Znalazł również ciekawe alibi... Podkreślał, że chciał tylko wskazać w ten sposób siedzącego na trybunach kolegę z drużyny Michalisa Pavlisa, który ma problemy zdrowotne, i zadedykować mu zwycięską bramkę.

Co ciekawe, również trener AEK Ateny Ewald Lienen próbował tłumaczyć swojego podopiecznego. - To młody chłopak, który nie angażuje się w politykę. Pewnie zobaczył ten gest gdzieś w internecie i powtórzył go nie wiedząc, czym on jest. Jestem przekonany, że Giorgos nie wiedział co robi. W szatni płakał, kiedy zobaczył reakcję ludzi - tłumaczył Lienen, który jest Niemcem.

Grecka Federacja Piłkarska pozostała jednak nieugięta i zyskwalifikowała Katidisa - jako reprezentanta kraju - dożywotnio. Były kapitan młodzieżowej reprezentacji Grecji już nigdy nie zagra we wszystkich drużynach narodowych, czy to juniorskich czy seniorsich.

"Nazistowski gest tego piłkarza jest ostrą prowokacją i obrazą dla wszystkich ofiar bezwzględnego reżimu. Ponadto szkodzi pacyfistycznej naturze futbolu" - czytamy w oświadczeniu federacji.

Warto przypomnieć, że kolegą Katidisa z drużyny jest reprezentant Polski z Brazylii rodem - Roger Guerreiro.

AM/sport.wp.pl