Skąd tak ostra ocena? Otóż po pierwsze jednym ze skutków działania pigułek hormonalnych (o czym nieczęsto się wspomina) są bardzo wczesne poronienia. Pigułka działa bowiem nie tylko uniemożliwiając poczęcie, ale również uniemożliwiając (jeśli już do niego dojdzie) zagnieżdżenie się zarodka w macicy, a co za tym idzie usuwając go poza organizm matki. Ujmując rzecz wprost doprowadzać ona może do śmierci człowieka na najwcześniejszym etapie jego rozwoju. Z wyliczeń amerykańskich obrońców życia wynika, że w efekcie działania pigułki hormonalnej, w wyniku tzw. aborcji chemicznej zginęło ponad 250 milionów dzieci... I to jest realny koszt zmiany, jaką szczycą się zwolennicy pigułki.
Ale to nie wszystko. Pigułka ma bowiem także dramatyczne skutki dla samych kobiet. Przyjmowanie sztucznych (a nawet naturalnych, ale w nienaturalnych ilościach, i dla nienaturalnych celów) hormonów nie pozostaje bowiem bez wpływu na ich zdrowie. Twarde dane medyczne nie pozostawiają wątpliwości, że stosowanie antykoncepcji hormonalnej zdecydowanie zwiększa ryzyko raka piersi, szyjki macicy i wątroby. U natolatek, którym podaje się antykoncepcję (rzekomo dla ratowania ich przed niechcianą ciążą), o ponad 50 procent wzrasta ryzyko zachorowania na raka szyjki macicy. U stosujących antykoncepcję (choć to już związane jest raczej z ich stylem życia) rośnie także ryzyko zachorowania na choroby przenoszone drogą płciową (jest ono o ponad 30 procent wyższe niż u osób nie stosujących antykoncepcji). Jakby tego było mało – kobiety stosujące pigułkę częściej cierpią na rozmaite schorzenia sercowe, na migreny, zapadają również na depresję, a u części z nich drastycznie spada także libido. Wiele o ich problemach mogą zresztą powiedzieć endorynolodzy, do których trafiają pacjentki, którym ginekolodzy beztrosko przepisują pigułki, a które leczyć z ich ubocznych skutków muszą później właśnie specjaliści od hormonów.
Gigantyczne są także skutki społeczne stosowania antykoncepcji. Zmienia się styl życia rodzin (z wielodzietnych przekształcają się one w jedno, góra dwudzietne), co ma nie tylko destrukcyjny wpływ na systemy ubezpieczeniowe, ale również – co nie mniej istotne – na wychowanie dzieci, które lepiej rozwijają się w rodzinach większych niż jednodzietne (Jan Paweł II stwierdzał wprost, że pełna, normalna rodzina zaczyna się od trójki dzieci). Kobiety zostają – jako że macierzyństwo przestaje być najważniejszym i najistotniejszym społecznie elementem ich życia – wyrzucone z domu do pracy, a małżeństwa tracą trwałość (z bardzo ciekawych badań polskich socjologów wynika, że im więcej dzieci tym trwalsze małżeństwo. Wśród ludzi mających więcej niż trójkę dzieci – rozwody niemal się nie zdarzają). Słowem, nawet społeczne skutki pojawienia się pigułki są dramatyczne.
A co z ich rzekomymi zaletami? Zwolennicy antykoncepcji nieustannie przekonują, że ma być ona najlepszym lekarstwem na większe zło aborcji. Ale i to nie jest prawdą. Pokazuje to działaczka pro life Kathy Ostrowsky. „Nigdzie, gdzie rozwija się antykoncepcja, nie spada ilość aborcji. W seksualnie permisywnych, przyjaznych antykoncepcji «niebieskich stanach» przeprowadza się o wiele więcej aborcji, niż w «stanach czerwonych»” – podkreśla Ostrowsky, powołując się na badania Centers for Disease Control i Guttmacher Institute (pracujących dla Planned Parenthood). Te dane zaś nie pozostawiają najmniejszych wątpliwości. „54 procent kobiet szukających aborcji w Stanach Zjednoczonych stosowało antykoncepcję, gdy zaszło w ciążę. 47 procent mających stałego partnera, ale stosujących antykoncepcję nastolatek zaszło w ciążę...” - wynika z ich raportów. Antykoncepcja dała im sztuczne poczucie bezpieczeństwa... A gdy jednak kobiety zaszły w ciążę, postanowiły usunąć „zagrożenie”. I udały się do klinik aborcyjnych.
Jeśli więc szukać kogoś, komu antykoncepcja się opłaca, to można wskazać jedynie koncerny farmaceutyczne i lekarzy ginekologów. Te pierwsze zarabiają gignatyczne pieniądze na środkach szkodliwych dla kobiet, dzieci i społeczeństwa. Ci drudzy, przepisując pigułki, uzależniają od siebie pacjentki, które raz na kwartał muszą karnie stawić się do gabinetu (a jeśli jest on prywatny, to ujścić stosowną opłatę), by uzyskać receptę na coś, co niszczy im zdrowie, zabija ich dzieci i nieodwracalnie niszczy cywilizację.
Tomasz P. Terlikowski
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

