Już za miesiąc amerykańskie siedemnastolatki nie będą musiały martwić się konsekwencjami swoich sobotnich randek. Nie potrzebna im będzie krępująca wizyta u lekarza, ani jeszcze bardziej krępująca zgoda rodziców. Same będą mogły kupić sobie pigułki wczesnoporonne. Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) ma 30 dni na ich udostępnienie, oraz na rozpatrzenie wniosku o możliwość sprzedaży ich jeszcze bardziej nieletnim dziewczętom.

- Dzisiejsze orzeczenie sądu jest olbrzymim sukcesem dla wszystkich Amerykanów, którzy oczekiwali od rządu gwarancji publicznej ochrony zdrowia – cieszy się Nancy Northup, prezes Centrum Prawa Reprodukcyjnego, cytowana przez „Nasz Dziennik”.

Centrum w 2005 roku zaskarżyło FDA za niedopełnienie obowiązku powszechnego udostępnienia kobietom tzw. planu B. - Orzeczenie sądu pokazało, że wszystkie kobiety - w tym także młode, dla których wcześniej istniały bariery, a dla których korzyści płynące z tego typu tabletek są olbrzymie - są o krok bliżej posiadania dostępu do tego, czego potrzebują, i na co zasłużyły – dodaje Northup wychwalając pigułki jako "najbezpieczniejszy i najskuteczniejszy środek antykoncepcyjny".

Tymczasem - jak zauważają lekarze i specjaliści - nie ma wyników badań co do długoterminowych skutków zażywania takich pigułek, a tym bardziej ich wpływu na organizm i psychikę młodych dziewczyn. Krytycy podkreślają, że dostęp do pigułek Morning-After w Szkocji nie spowodował spadku liczby dokonywanych tam aborcji. Nieograniczony dostęp do tego typu tabletek powoduje natomiast, że dziewczyny przestają przychodzić po poradę do lekarza, co w konsekwencji może powodować większą ilość chorób wenerycznych albo opóźnić wykrywanie poważnych chorób kobiecych.

 

AJ/ND

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »