Fronda.pl: Wczoraj wieczorem przyszedł Pan pod krzyż pod Pałacem Prezydenckim. Jaki obraz Pan zastał?

Stanisław Pięta*: Niestety, to było bardzo przykre przeżycie. Spokojnie modlący się ludzie są zaczepiani, prowokowani przez podchmieloną młodzież, deklarującą się jako zwolennicy Bronisława Komorowskiego. Ci ludzie przeszkadzają w modlitwie, ubliżają starszym paniom, które stoją pod krzyżem. Gdy zgromadzeni intonują pieśni religijne, oni wznoszą głupawe okrzyki.

Jakie?

Nie potrafię przytoczyć. Wśród zebranych widziałem transparent z napisem „Precz z Krzyżakami!”. Moim zdaniem jest to zorganizowana akcja dążąca do wywarcia presji psychicznej na obrońcach krzyża. Chodzi o to, żeby ich zniechęcić do czuwania pod krzyżem i zastraszyć. Dochodzi do przepychanek, padają wulgarne słowa.

Jak reagują na te wybryki zebrani pod krzyżem?

Większość reaguje spokojnie, jednak czasem ktoś daje się sprowokować i wtedy dochodzi do spięć.

Co w tym czasie robi policja?

Najgorsze jest to, że wszystko dzieje się przy jej kompletnym braku reakcji. To zdumiewające, że w czasie, gdy chciano zabrać krzyż, pod Pałacem Prezydenckim policjantów było bardzo dużo, a teraz ich tam prawie nie ma.

Ale jednak są.

Tak, ale gdy byłem pod Pałacem, policjanci stali na ulicy. Nie odgradzali obrońców krzyża od ich przeciwników, nie reagowali na ataki. Byłem kilkakrotnie świadkiem, jak w kierunku starszych pań leciały wiązanki nieprzyzwoitych słów. A to przecież łamie art. 141 kodeksu wykroczeń.

Obrońcy krzyża podczas próby jego przeniesienia też nie zawsze zachowywali się praworządnie. Zdarzały się ataki na policjantów i strażników miejskich, próby rozerwania kordonu.

Moim zdaniem to były incydenty. Sam byłem świadkiem dwóch takich sytuacji. Większość osób zachowuje się jednak spokojnie. Gdyby prezydent-elekt nie zapowiedział usunięcia krzyża, w ogóle do całej sytuacji by nie doszło.

Kto właściwie stoi obecnie pod krzyżem? Pojawiają się opinie, że to przede wszystkim spór polityczny, „obrońcy krzyża” to jedynie zwolennicy PiS.

Ludzie, którzy tam przychodzą, mają oczywiście swoje sympatie polityczne, jak każdy. Ale oni nie modlą się do Prawa i Sprawiedliwości, tylko do Pana Boga. Jeśli ktoś pójdzie tam, to zobaczy, że to nie jest żadna grupa polityczna. Przekaz, jaki serwuje większość mediów, jest zwykłym kłamstwem.

Nie obawia się Pan, że Pana obecność pod krzyżem zostanie odebrana jako wpisanie tej sytuacji w walkę polityczną?

Przeszło mi to przez głowę. Jednak przedwczoraj zostałem poproszony o interwencję w sprawie uczestników protestów. Okazało się bowiem, że ludzie, którzy stali pod krzyżem, przez kilkanaście godzin byli pozbawieni możliwości m.in. skorzystania z toalety. Dopiero po groźbie skierowania do sądu pozwu zbiorowego o naruszenie dóbr osobistych przeciwko Urzędowi Miasta Warszawy, strażnicy zaczęli pojedynczo wypuszczać ludzi do toalety. Także tym razem pomyślałem, że do czegoś się przydam. Ponadto oprócz tego, że jestem posłem PiS, jestem także człowiekiem. I nawet tak wielki grzesznik jak ja ma prawo udać się do krzyża.

Rozmawiał Stefan Sękowski

* Stanisław Pięta - poseł Prawa i Sprawiedliwości na Sejm RP.

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »