Kilka dni temu patriarcha Moskwy i Wszechrusi Cyryl wezwał do pojednania polsko-rosyjskiego. Konsekrując cerkiew w katyńskim lesie, duchowny oddał hołd spoczywającym tam ofiarom zbrodni stalinowskich. Według Cyryla nadszedł czas aby w pamięć o ofiarach NKWD Polacy i Rosjanie podali sobie dłonie.
W sierpniu patriarcha Cyryl przyjedzie do Polski. Podczas wizyty ma apelować o pojednanie narodów. Rosyjski dziennik „Moskowskije Nowosti" napisał, że efektem wizyty patriarchy nad Wisłą powinno być wspólne z przewodniczącym Episkopatu Polski, arcybiskupem Józefem Michalikiem, podpisanie listu wzywającego do pojednania Polaków z Rosjanami. Według dziennika, zapowiedzią przełomowych wydarzeń w kontaktach obu narodów miały być właśnie uroczystości poświęcenia cerkwi w Lesie Katyńskim.
Do takiego spotkanie dojdzie 17 sierpnia na Zamku Królewskim. Jednak nie wszyscy podchodzą do niego z entuzjazmem. - Żadnego pojednania z putinowską barbarią nie będzie! Nie ma pojednania bez prawdy. To chyba jest jasne, tak? - komentuje na Facebooku poseł PiS Stanisław Pięta. I dodaje: „Tak więc niech Cyryl I Patriarcha Moskwy i Wszechrusi, Władimir Michajłowicz Gundiajew współpracownik KGB o pseudonimie „Michajłow" pomodli się do swojego zwierzchnika pułkownika KGB Putina i nie fatyguje się do Polski”.
- Gdyby jednak uparł się przyjechać, to niech nie zapomni zabrać z rosyjskich archiwów wszystkich dokumentów śledztwa katyńskiego, wszystkich dokumentów obławy augustowskiej i wszystkich dokumentów śledztwa smoleńskiego. Będzie także potrzebna decyzja o rozbiórce cerkwi zbudowanej bez zgody Polski przy grobach pomordowanych polskich oficerów w Katyniu – radzi poseł Pięta.
I konstatuje: „Rodziny pomordowanych Polaków nie będą modlić się w tej cerkwi. Pojednanie w kłamstwie i upodleniu, które jest nam na sierpień przygotowywane będzie hańbą Kościoła i Polski. Nie zgadzam się na tę szopkę!”.
Z kolei, ks. Henryk Zieliński w najnowszym numerze tygodnika „Idziemy” przekonuje, że „proces pojednania polsko-rosyjskiego zainicjowany wspólnym przesłaniem do narodów patriarchy Cyryla i arcybiskupa Michalika będzie tym owocniejszy, im mniej w nim będzie bieżącej polityki”.
Redaktor naczelny „Idziemy” zauważa, że spotkanie, do którego dojdzie 17 sierpnia porównuje się z historycznym listem biskupów polskich do niemieckich w roku 1965, który zawierał słynne słowa: „przebaczamy i prosimy i wybaczenie” oraz do bardziej rozłożonego w czasie pojednania polsko-ukraińskiego.
Ks. Zieliński podkreśla jednak, że skala problemów, która towarzyszyła tym inicjatywom była o wiele mniejsza. Po pierwsze, dokonywały się one w ramach jednego Kościoła katolickiego (choć funkcjonującego w obrębie różnych narodów, a nawet różnych obrządków). - Tym razem partnerami w inicjatywie pojednania mają być Kościoły chrześcijańskie, między którymi nie tylko nie ma pełnej jedności, ale wciąż istnieją między nimi nierozliczone rachunki wzajemnych krzywd – pisze redaktor naczelny „Idziemy”.
Po drugie, inny był kontekst społeczno-polityczny pojednania z Niemcami, czy Ukraińcami, a zupełnie inny teraz, z Rosjanami. Dlaczego? Zdaniem ks. Zielińskiego, o ile Niemcy czy Ukraińcy podejmowali próby rozliczenia się ze swoją historią, o tyle takich prób rozliczenia się z krwawym dziedzictwem komunizmu nie da się zaobserwować we współczesnej Rosji. Jako przykład podaje wciąż niewyjaśnioną do końca kwestię zbrodni katyńskiej, czy Obławy Augustowskiej.
Ks. Zieliński apeluje także do polityków i mediów, aby zachowały w tej sprawie zdrową powściągliwość. „Ze względu na delikatną materię zbytnie upaństwowienie wizyty patriarchy Cyryla w Polsce mogłoby się jej owocom źle przysłużyć. Dlatego między innymi, że do naszych obecnych władz, zwłaszcza w kontekście katastrofy smoleńskiej i zgody na matactwa przy jej wyjaśnianiu, przylgnął już wizerunek wasalnych wobec Rosji. Nałożenie tych skojarzeń na międzykościelną inicjatywę pojednania mogłoby jej tylko zaszkodzić” - konstatuje ks. Zieliński.
Marta Brzezińska

