Marta Brzezińska: Dlaczego Sejm RP zabrał danie w sprawie Węgier? Dlaczego mamy ich "bronić" przed zakusami UE?
Stanisław Pięta: Bronimy zasad i wartości. Nie możemy pogodzić się z tak rażącą dysproporcją w traktowaniu państw w UE przez europejską biurokrację. Dla jednych są ciepłe słowa solidarności i wsparcie finansowe w setkach milionów euro - mówię tutaj o Grecji i Włoszech, a dla Węgier pouczenia i ostatnio ordynarny szantaż: jeżeli nie zmienicie konstytucji to wstrzymamy wypłatę z funduszy unijnych. To takie małe "Monachium".
Prawo stanowienia Węgrów o sobie samych to jedna rzecz, a druga - unijne przepisy, na które godzili się wchodząc do wspólnoty. Przecież UE ma prawo interweniować, jeśli – załóżmy - w danym kraju wprowadzany jest jakiś chory system.
Dlaczego chory system? Węgry rzeczywiście mają wysoki dług publiczny, przekraczający 80% to mniej więcej tyle co Belgia, ale czy rząd belgijski ćwiczony jest szpicrutą? Deficyt budżetowy na poziomie 3 %, znacznie mniej niż zdarzało się Niemcom i Francji. Bezrobocie na Węgrzech wynosi 11% to mniej niż w Polsce nie mówiąc o Hiszpanii. Inflacja tylko 3.5%, co sami Węgrzy uznają za poziom wysoki, a na tle innych krajów UE to całkiem znośny pułap. Nie ma żadnych podstaw do takiego traktowania Węgier przez UE.
Jakie reformy węgierskie budzą największy niepokój UE?
UE chce narzucić Węgrom zamianę konstytucji i ustawodawstwa. Zmiany w usytuowaniu ciał kierowniczych węgierskiego banku narodowego przedstawiane są jako zamach na niezależność banku. Moim zdaniem to zemsta za trafną politykę podatkową rządu premiera Orbana. Oczywiście krytykowane są też zapisy dot. małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety oraz przepisy antyaborcyjne.
Korwin Mikke mówi, że eurosocjalizm na Węgrzech zostaje zastępowany przez narodowy socjalizm - że jeden chory system zastępuje drugi chory system. Jak Pan się do tego odniesie?
Pan Korwin Mikke mówi od czasu do czasu coś interesującego, ale tym razem mu nie wyszło.
Rozmawiała Marta Brzezińska

