Stanisław Pięta, PiS: Premier jest przyzwyczajony do tego, że wszystkie dotychczasowe szwindle ludzi Platformy Obywatelskiej spływały po jego partii i rządzie jak woda po kaczce. Tak było w przypadku afery Zbycha,Rycha i Mira, tak było w przypadku sprawy Amber Gold, w którą uwikłany był przez fakt pracy dla linii lotniczych p. Plichty syn premiera. Podobnie wygląda sytuacja ze śledztwem w sprawie podejrzenia prania brudnych pieniędzy przez Kwaśniewskich, gdzie niechlubną rolę odegrał minister sprawiedliwości i prokurator generalny Andrzej Czuma.

Taśmy nagrane w restauracji Sowa&Przyjaciele kompromitują nie tylko osoby uczestniczące w rozmowie. Rzucają też nowe światło na samego Donalda Tuska. Dowiadujemy się, że premier wiedział, iż Amber Gold to oszustwo. Pytanie, czy zawiadomił służby, czy polecił ABW lub policji przeprowadzenie postępowania rozpoznawczego. Przecież wcześniejsze działania organów państwowych mogły uratować wielu obywateli od utraty oszczędności życia. Jeżeli nic nie zrobił, to jest to sytuacja, w której traci resztki zaufania społecznego.

Jego wypowiedzi o "zamachu stanu" jako "swoistej próbie zamachu na państwo" przesuwają nas już w krainę groteski. Pan premier traci zimną krew i chyba nie rozumie, co dzieje się wokół niego. Tym razem cała Polska dowiaduje się o stylu załatwiania spraw przez ludzi z najwyższych stopni państwowej drabiny. Widzimy, że są to ludzie z podwórka, jacyś drobni chachmęciarze, nastawieni na utrzymanie się przy władzy za wszelką cenę. Histeryczna obrona ministra Sienkiewicza i swojego rządu, przy braku poważnych argumentów czyni z tej konferencji smutny spektakl bezradności premiera. Polacy po raz kolejny mają uwierzyć, że nic się nie stało.

Tak jednak nie będzie. Najlepsze, co dla siebie i Polski może zrobić premier Donald Tusk, to pójść w ślady swojego ministra Nowaka i zakończyć swoją obecność w polskiej polityce.

Rozm. MaR