- Jest pewna różnica między odpowiedzialnością karną, a odpowiedzialnością polityczną. Tą odpowiedzialność polityczną Krzysztof Piesiewicz musi i powinien podjąć. To jest poważne zagrożenie jeżeli senator ulega szantażowi i dotyczy to pieniędzy, ale też innych rzeczy. Uważam, że postąpił słusznie i nie sądzę aby nasze otumanione i zmanipulowane społeczeństwo było innego zdania. Sprawą szantażu Piesiewicza trzeba było przykryć aferę hazardową, która się równolegle pojawiła. Decyzja Piesiewicza o rezygnacji ze startu w wyborach jest w gruncie rzeczy racjonalna i nie do końca nawet rozumiałem dlaczego on chciał starować w tych wyborach – dodaje Romaszewski.

 

Piesiewicz zaangażował się w działalność polityczną na początku lat 90. Był m.in. członkiem naczelnej rady politycznej Porozumienia Centrum i z ramienia tej partii zasiadał w Senacie II kadencji (1991–1993). Pełnił wówczas funkcję wiceprzewodniczącego senackiej Komisji Kultury, Środków Przekazu, Nauki i Edukacji Narodowej. Ponownie został wybrany do Senatu w 1997 z listy AWS. Do Senatu V Kadencji z listy komitetu Blok Senat 2001, którego był jednym z pomysłodawców. Był związany z Ruchem Stu, a od końca lat 90. należał do Ruchu Społecznego, był ostatnim przewodniczącym tej partii. W 2005 został wybrany na senatora z listy PO. W wyborach 2007 po raz piąty uzyskał mandat senatorski, otrzymując 547 479 głosów. W grudniu 2009 Krzysztof Piesiewicz zawiesił swoje członkostwo w klubie parlamentarnym PO w związku z zamierzeniami prokuratora przedstawienia mu zarzutów m.in. posiadania środków odurzających. Wobec nieuchylenia mu immunitetu postępowanie przygotowawcze w tej sprawie zostało umorzone.

 

JW