- Z wejściem w życie ustawy "antyprzemocowej" nie można czekać, bo jest ona ważna dla wielu osób, które doświadczają przemocy w domu. Cieszę się, że Bronisław Komorowski podpisał tę ustawę - powiedział rzecznik praw dziecka Marek Michalak. - Wierzę, że dzięki zapisanym w niej rozwiązaniom skuteczniej będzie można pomagać tym, którzy - bici, poniżani, maltretowani - często w swej tragedii byli opuszczeni, a uciekając z własnych domów, nie mieli gdzie się podziać - zaznaczył. Rzecznik wyraził też nadzieję, że przewidziane w ustawie zespoły interdyscyplinarne okażą się narzędziem, dzięki któremu rodziny będą mogły zyskać pomoc i wsparcie. Zapisany zaś w ustawie zakaz bicia dzieci nakazuje, byśmy nie uważali pojęcia "dobro dziecka" za teoretyczny wymysł, ale dążyli, by stało się ono praktyką polskiej codzienności - powiedział Michak.

W ocenie Tomasza Elbanowskiego z zarządu Stowarzyszenia Rzecznik Praw Rodziców nowela ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie wprowadza prymat państwa i jego urzędników nad rodziną. - Na pewno będziemy namawiać do tego, żeby Trybunał Konstytucyjny ocenił zgodność podpisanej nowelizacji z ustawą zasadniczą - powiedział PAP Elbanowski. Jak dodał, uprawnienia dotyczące kontroli rodziny, jakie na mocy tej ustawy uzyskuje państwo już na poziomie poszczególnych gmin, są - jego zdaniem - niekonstytucyjne. Ponadto wskazał, że urzędnicy uzyskali zbyt dużą możliwość gromadzenia danych wrażliwych dotyczących poszczególnych rodzin, nawet jeśli podejrzenie stosowania przemocy pochodzi ze zwykłego pomówienia. Elbanowski zaznaczył też, iż na mocy podpisanej ustawy, która ma zacząć obowiązywać od 1 sierpnia, został wprowadzony w Polsce "bardzo liberalny model szwedzki", a na dalszy plan zeszła kwestia autonomii rodziny.

Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców kilkakrotnie apelowało o odłożenie prac nad ustawą i wycofanie się z niektórych jej zapisów. Prowadziło także akcję wysyłania maili do Komorowskiego z prośbą o zawetowanie ustawy. Jak poinformowało stowarzyszenie, w ostatnich kilku dniach do marszałka trafiło 1,3 tys. maili, często z załączonymi zdjęciami rodzinnymi. Jak zaznaczył Elbanowski, dyskusja nad przyjętymi zmianami na pewno nie została zakończona. - Te zmiany przeszły bez większej polemiki, w ostatnim okresie kwestia nowelizacji została zepchnięta na dalszy plan m.in. przez kampanię wyborczą, a przecież poszczególne zapisy wzbudzały kontrowersje nawet w rządzącej Platformie Obywatelskiej - zaznaczył.

Nowela, która wprowadza zakaz stosowania kar cielesnych wobec dzieci, ma wzmocnić ochronę ofiar przemocy, m.in. przez skuteczną izolację sprawców od swoich ofiar, przez środki separujące np. zakaz zbliżania się czy nakaz opuszczenia wspólnego mieszkania. Ustawa wprowadza bezpłatną obdukcję, przewiduje także obowiązkową terapię dla sprawców przemocy. Nowelizacja uprawnia pracowników socjalnych do interweniowania, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie dziecka. Decyzja taka nie może być podejmowana jednoosobowo, ale wspólnie z funkcjonariuszem policji i przedstawicielem służby zdrowia. Daje także rodzicom prawo do odwołania się od tej decyzji. Oprócz tego wprowadza wymóg tworzenia w każdej gminie zespołów interdyscyplinarnych złożonych z przedstawicieli służb zajmujących się przeciwdziałaniem przemocy.

Zdaniem Elbanowskiego, zmiany wprowadzone w toku prac parlamentarnych łagodzące niektóre, najbardziej kontrowersyjne przepisy, były ważne, lecz nie zmieniły istoty ustawy. W noweli pozostawiono zapis zakazujący bicia dzieci, wykreślono natomiast zakaz stosowania przemocy psychicznej i innych form poniżania dziecka - zapis ten budził wiele obaw, podnoszono argument, że zawarte w nim sformułowania są niejednoznaczne i, jako takie, łatwo mogą być wypaczone i nadużywane. - Martwi to, iż brakuje pozytywnego myślenia o rodzinie i realnego wsparcia dla niej ze strony państwa, natomiast zwiększa się obszar kontroli nad życiem prywatnym - powiedział Elbanowski.

EW/Wiadomosci.wp.pl/Gazetaprawna.pl

 

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »