Nowa technika, zwana porównawczą hybrydyzacją genomową (Comparative Genomic Hybridization - CGH), oparta jest na badaniu poziomu chromosomów w komórkach jajowych. Dzięki skanowaniu tych komórek, do procesu sztucznego zapłodnienia wybierane są jedynie te posiadające odpowiedni poziom chromosomów, przez co zwiększa się prawdopodobieństwo zajścia w ciążę.

- Chromosomowe anomalie odgrywają główną rolę przy nieudanych próbach zapłodnienia - twierdzi Simon Fisher, dyrektor CARE Fertility Group, która nadzorowała procedurę zapłodnienia 41-letniej kobiety. Przekonuje on, że analiza poziomu chromosomu może podwoić szansę zapłodnienia u par, które mają małe szanse poczęcia dziecka, przeszły poronienia, lub kilka nieudanych prób tradycyjnego in vitro.

- Ponad połowa komórek jajowych u młodych kobiet i nawet 75 proc. u kobiet po 39 roku życia posiada chromosomowe nieprawidłowości – powiedział Fisher agencji AFP.

Entuzjaści sztucznego zapłodnienia cieszą się, że dzięki tej technice wytrącą pro-liferom z ręki argument, że w czasie zapłodnienia in vitro powstaje wiele nadliczbowych, później zamrażanych embrionów. Teraz od razu będzie można wybrać najlepszą komórkę jajową, zrobić jeden embrion, ale za to dobry. CGH jest również o wiele szybsza. Rezultaty testów dostępne są w przeciągu 24-48 godzin, zamiast jak w przypadku tradycyjnego in vitro – nawet tygodni.

Czy jednak naprawdę jest się z czego cieszyć? Ks. Marian Machinek, znany bioetyk z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie zwraca uwagę, że CGH w prosty sposób pokazuje co oznacza kolejny etap rozwoju sztucznego zapłodnienia. - In vitro idzie w kierunku tzw. baby design i od samego początku mamy tu do czynienia z selekcją. Już nie tylko "pomagamy zapłodnieniu" - co kiedyś akcentowali zwolennicy metody in vitro - ale eliminujemy tzw. naturalną genetyczną ruletkę, dzięki której ludzkie życie swoje biologiczne ramy zawdzięcza Bogu - wyjaśnia. - Konsekwencją in vitro staje się to, że rodzą się tylko takie dzieci, jakie wybieramy. To, jakie cechy ma mieć dziecko, staje się kwestią wizji jego producenta.

AJ/Lifenews.com

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »