– Znają się na bezpieczeństwie w sieci i na komputerach. Poświęcają wolny czas, bo są gotowi bronić ojczyzny w potrzebie – powiedział „Rzeczpospolitej” major Neeme Brus z Estońskiej Ligi Obrony Totalnej (ELOT), która jest odpowiednikiem amerykańskiej Gwardii Narodowej. Utworzyła ona nową jednostkę – Ligę Obrony Cybernetycznej (LOC).

Ochotnicy mają za zadanie odpierać ataki hakerów na estońskie instytucje – zarówno rządowe, jak i gospodarcze. Podczas ewentualnej wojny będą podlegać dowództwu wojskowemu. W 2007 roku w odpowiedzi na decyzję władz Tallina o przeniesieniu pomnika wojsk sowieckich na cmentarz, hakerzy zaatakowali estońskie instytucje.

Estończycy zdają sobie sprawę z tego, jak istotna jest ochrona przed cyberatakami. - Przez Internet możemy załatwić praktycznie wszystko. Aż trudno znaleźć coś, czego nie możemy. Jako pierwsi na świecie zorganizowaliśmy nawet wybory parlamentarne, w których można było głosować przez Internet. Dlatego kolejny cyberatak sparaliżowałby cały kraj – uważa wiceszef Estońskiej Akademii Dyplomatycznej, Vahur Made.

sks

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »