5 lutego 2009 roku Barack Obama powołał „Biuro partnerów religijnych", niedawno zaś zatrudnił w nim Dalię Mogahed. Jest pierwszą muzułmańską Amerykanką, pochodzenia arabskiego, która codziennie rano opatulona w muzułmańską chustę, udaje się do pracy do Białego Domu, by doradzać prezydentowi.
Algierski dziennik El-Watan nie ukrywa swojej radości z wyboru Mogahed i podkreśla, że ten przykład tolerancji i uznania powinien zainspirować Francję, w której noszenie muzułmańskiej chusty np. w szkole, jest zabronione.
Dalia Mogahed jest członkiem rady konsultacyjnej ds. religii, składającej się z 25 osób różnych wyznań. - Jestem dumna z tego, iż jestem pierwszą muzułmanką, która pracuje w Białym Domu - mówi.
Oprócz tego jest szefową wydziału studiów islamskich w instytucie Gallupa, w którym wydała swoją książkę pt. "Kto mówi w imieniu islamu?" (Who speaks for Islam), której spora część została przedrukowana w czasopiśmie uniwersyteckim "Harvard International Review". Komentatorzy oceniają, że to przekonało prezydenta o jej talencie i otwartym umyśle.
Kobieta w hidżabie pracująca u boku prezydenta Stanów Zjednoczonych jest na pewno symbolem dla islamistów, którzy nie przepuszczą takiej okazji, by uśpionemu Zachodowi prawić o religii miłości, tolerancji i pokoju.
- Moja praca polega na tym, by pomóc prezydentowi Stanów Zjednoczonych lepiej poznać muzułmanów, bez względu na zniekształcający obraz pryzmat przemocy - komentuje młoda muzułmanka.
MaRo/Elwatan.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

