Czy Hans Kloss był agentem SB? W IPN zachowała się notatka SB. Wynika z niej, że akta agenta mogły posłużyć do tworzenia scenariusza „Stawki większej niż życie” – pisze Jarosław Kałucki. TW "Jansen". Z tekstu wynika, że przy tworzeniu filmu wspomagano się prawdopodobnie prawdziwą historią agenta SB.
Kpt Józef Janeczko z wrocławskiej SB opisuje w notatce odnalezionej w IPN, jak pod koniec lat 60. wezwał go przełożony ppłk Kazimierz Bogucki, naczelnik archiwum i kazał mu wyciąć z akt fragment dotyczący agenta, który został wprowadzony przez Polaków jako szpieg do niemieckiego wywiadu – Abwehry. – Będą potrzebne do filmu, dla Stanisława Mikulskiego – wyjaśnił, kładąc przed kapitanem akta "Jansena”.
Witold Enzinger, czyli własnie TW "Jansen", zajmował się szpiegowaniem mniejszości niemieckiej na Dolnym Śląsku. – Jego działalność pokazuje prawdziwe oblicze "internacjonalizmu", który komunistyczne władze stawiały na piedestale wartości – uważa dr Robert Klementowski, historyk wrocławskiego IPN. Enzinger to urodzony w 1900 r. w brazylijskiej Kurytybie syn sekretarza konsularnego cesarstwa austro-węgierskiego dzieciństwo spędził w Niemczech, a do szkoły chodził w Kolonii. Po II wojnie światowej był tłumaczem przysięgłym języka niemieckiego we Wrocławiu. Zawód tłumacza był idealny dla agenta. Interesanci powierzali mu swe problemy, również prywatne.
Polski wywiad podstawił go Abwehrze w 1927 r. Oficjalnie Enzinger zgłosił się do niej w Bytomiu, mówiąc, że jako były polski oficer chce współpracować z Niemcami i ma dla nich interesujące informacje. Niemcy kupili tę legendę. Z czasem Enzinger zaczął pracować na dwa fronty. Po 1933 r. został najpierw rozpracowany przez polski kontrwywiad. Potem z kolei namierzyło go gestapo, które uznało, że był agentem polskich służb. Od 1942 roku do końca wojny przebywał w niemieckich więzieniach w Berlinie i Bawarii. Po wojnie wrócił do Polski i osiadł na Dolnym Śląsku. Niemal natychmiast podpisał deklarację współpracy z UB. Do połowy lat 50. pracował pod pseudonimem Cela.
"Jansen" był gorliwym agentem. Pretekstem donosów były takie drobiazgi jak to, że dzieci autochtonów mówiły między sobą po niemiecku. Z własnej inicjatywy, udając dziennikarza, podczas Wyścigu Pokoju sondował nawet, jak dalece rewizjonistyczne poglądy mają kolarze NRD. Jego aktywność miała też tragiczne konsekwencje. Informacji o szpiegostwie Gerharda K. nie można było zweryfikować inaczej, niż tylko werbując jego znajomą. Ta, załamawszy się w czasie przesłuchania, podpisała zobowiązanie do współpracy z UB. Tego samego dnia popełniła samobójstwo.
Pod koniec lat 50. "Jansen" wyjechał do Berlina Zachodniego. Znów podstawiono go niemieckim służbom. Ale SB podejrzewała, że ponownie grał na dwa fronty. Został aresztowany. W 1963 r. zmarł. W kwietniu 1969 r. bezpieka pisała: "Obecnie na powojennych materiałach "Jansena" ma być nagrany kolejny odcinek "Stawki większej niż życie". Istnieje obawa, że ich wykorzystanie doprowadzi nawet do dekonspiracji TW "Elżbieta". W związku z tym proszę o wycofanie tych materiałów, ewentualnie spowodowanie, by odpowiedzialni za oddanie ich do scenariusza mieli na uwadze fakt, że bohaterowie tych wydarzeń mogą żyć, a na pewno żyje ich potomstwo, które nie chce publicznej, a wątpliwej pochwały". TW "Elżbieta" to syn Enzingera. – Podpisał zgodę na współpracę, ale tylko po to, by uciec za granicę – opowiada dr Klementowski. – Udało mu się przechytrzyć bezpiekę - czytamy w "Rzeczpospolitej".
JW/rp.pl

