- Widzimy, że zaczynają się rozgrywać wokół In vitro poparte partyjnymi racjami gierki nastawione na rozkręcanie nastrojów. To, dzieje wewnątrz PO w tej sprawie, w Ruchu Palikota, czy w licytacji PiS i Solidarnej Polski. Zwolennicy prawicowego, czy bardziej konserwatywnego rozwiązania tej sprawy powinni wiedzieć, że najważniejsze jest to, aby wyjść z obecnej szarej strefy i poprawić sytuację. Budować nie grupy, które będą się w parlamencie pod publikę kiwać, ale rozwiązać problem wokół jakiejś większości parlamentarnej i spokojnie, racjonalnie procedować.
Apeluję, że nie ważne czy jest się z lewej czy z prawej strony, aby przyjąć postawę następującą: nigdzie nie wprowadzać dyscypliny partyjnej. Tylko wtedy będzie można kolejnymi, żmudnymi głosowaniami w sprawie szczegółowych rozwiązań nie tylko dotykających istoty sprawy jak mrożenie zarodków. Będzie można tworzyć polityczny consensus wokół liczby głosów. Uważam, że w obecnym składzie parlamentu i z poparciem prezydenta można to procedować.
Jeśli nie będzie porozumienia to w dalszym ciągu będzie to o będzie polegało na tym, że jedni będą grać na czas tworząc najpierw concesus we własnym ugrupowaniu, a inni podbijać bębenek i w odpowiedzi na inicjatywy PiS akcentować skrajnie liberalne inicjatywy Ruchu Palikota i gromadzić się wokół lewicy. Tak nie zbliżymy się do lepszego stanu w żadnym wymiarze i stracimy dużo energii politycznej, na dyskutowanie o in vitro tylko na poziomie partyjnych interesów – dodaje Piechociński.
Not. Jarosław Wróblewski

