Mleko się rozlało. Temat został poruszony, a jest on niewątpliwie ważki. Nie tylko dlatego, że dotknął go Jerzy Owsiak. Cała sprawa eutanazji jest bardzo umiejętnie wpleciona w wielką akcję o charakterze charytatywnym, dobroczynnym, a mimo to, pod względem moralnym – jednak nagannym. W tym wypadku koniecznym wydało się zajęcie stanowiska.

 

To, co jest w tej chwili najgroźniejsze, to tworzenie się mentalności eutanatycznej. Z tą mentalnością eutanatyczną pewne środowiska mocno się utożsamiają i chcą ją rozwijać, nawet przy okazji takich filantropijnych czy charytatywnych akcji. Nie trzeba zapominać o tym, że sprawa jest rozwojowa. Od czasu do czasu podejmuje ją jakiś polityk, innym razem – działacz społeczny, a nawet artyści, którzy w gruncie rzeczy popierają eutanazję. Prawdopodobnie jest w tym jakaś ideologiczna przyczyna, ale także interesy polityczne, a przede wszystkim jakie interesy? Ekonomiczne, gospodarcze. Sam fakt, że dyskutujemy nad wiekiem emerytalnym, przesuwamy go o dwa lata, wywołuje także problem utrzymywania ludzi niedołężnych, starych, którzy korzystają z Kasy Chorych, ubezpieczalni etc. W końcu pojawia się pytanie, czy ich leczyć. Przy takim poziomie medycyny, jaki mamy aktualnie, możemy człowieka utrzymywać przy życiu w nieskończoność, ale za jakie pieniądze? To wszystko kosztuje, medycyna jest dziś potwornie droga.

 

Trzeba pamiętać także o tym, że do tego sporu o eutanazję dochodzi jeszcze polityka medialna, bo na początku wiele osób zaangażowało się w promocję tego, co powiedział Owsiak. Całe szczęście, wywołało to reakcję politycznych działaczy, która z kolei spowodowała wycofanie się Owsiaka ze swoich deklaracji na temat eutanazji. Gdyby nie było zagrożenia dla powodzenia finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, to prawdopodobnie media dalej drążyłyby ten temat. Byłby to niewątpliwie pretekst do podjęcia na nowo kwestii eutanazji.

 

Nawet jeśli ktoś powiedziałby, że to już przysłowiowa musztarda po obiedzie, to uważam, że koniecznym było zajęcie stanowiska i przypomnienie, że eutanazja jest moralnie zła. Taka była wypowiedź Zespołu KEP ds. Duszpasterstwa Służby Zdrowia i Krajowego Duszpasterstwa Chorych. Trzeba natomiast powiedzieć jeszcze jedną rzecz. Zaangażowanie medialne, także po stronie prawicowych polityków w obronie życia jest zjawiskiem bardzo pozytywnym, które stwarza szansę na jakąś dyskusję, dialog i pokazuje, że nie ma społecznej akceptacji dla eutanazji. Choć niektóre badania pokazują, że 40 proc. Polaków deklaruje, iż chciałoby umrzeć w sposób szybki, słodki, bez cierpienia. Myślę, że nawet 99 proc. ludzi chciałoby umrzeć bez cierpienia czy poważnej choroby.  

 

Przecież w chrześcijaństwie zawsze była (i wciąż jest podtrzymywana) praktyka modlenia się o dobrą i szczęśliwą śmierć. To w końcu szlachetne pragnienie, by człowiek umarł pogodzony, nawrócony, w jedności z Panem Bogiem, także bez jakichś okrutnych cierpień. W gruncie rzeczy, to modlitwa o zbawienie, życie wieczne. To, że spotykamy – choćby teraz, na kolędzie, jako duszpasterze – takie wypowiedzi starszych ludzi, jak „chciałbym już umrzeć, nie przeszkadzać, nie absorbować nikogo, odejść w spokoju” są całkiem normalne. Wcale nie świadczą o tym, że ci ludzie proszą o eutanazję, czy nie chcą żyć! Oni tylko proszą o pewien komfort życia, warunki – to jest normalne, każdy chce żyć. Życie jest piękne i przy odpowiedniej jakości życia, ze świadomością poczucia godności, każdy chce żyć.

 

Cała ta debata pokazuje, że nie ma moralnej akceptacji dla eutanazji. Ja zawsze przytaczam także argument medyczny – większość anestezjologów, których znam, mówi: „Proszę księdza, w 90 proc. jesteśmy w stanie kontrolować ból. Nawet jeśli nie jesteśmy w stanie go kontrolować, wprowadzamy pacjenta w śpiączkę kliniczną, aby nie cierpiał”. I ludzie umierają w tej śpiączce, zwłaszcza w takich sytuacjach, kiedy cierpią z powodu nowotworów. Nie ma uzasadnienia dla eutanazji przy takim poziomie medycyny w ogóle, a zwłaszcza medycyny znieczulającej. Eutanazja to sprawa wyłącznie ideologiczna, powiedziałbym – światopoglądowa. To obraz pewnego nihilizmu społecznego, który towarzyszy współczesnej zachodniej mentalności. Proszę zauważyć, że nie ma tendencji eutanatycznych w cywilizacjach, które dynamicznie się rozwijają, w Azji czy Afryce. Jesteśmy cywilizacją schyłkową, przesiąkniętą nihilizmem co najmniej od trzech wieków i dlatego takie pomysły się u nas pojawiają. Natomiast polskie społeczeństwo nie jest jeszcze takim społeczeństwem nihilistycznym i nie ma też akceptacji dla eutanazji.

 

Not. Marta Brzezińska