"Podnieśmy biało-czerwone flagi, bo to nasze święto jest, zamachajmy nimi. Proszę państwa, to niesamowity widok, biało-czerwone europejskie flagi, uśmiechnięci ludzie. 11 listopada to powinien być dzień, kiedy jesteśmy radośni, optymistyczni, kiedy jesteśmy dla siebie braćmi" - powiedział dziś na kodowskim marszu w Warszawie lider Nowoczesnej, Ryszard Petru.
Biało-czerwone, europejskie flagi... Tak... Gorący patriota-neofita Petru może się przecież pomylić. Bo przecież normalny kodowski "patriota" nie wspomina zbyt często rodzimej historii. O tym mówił sam Mateusz Kijowski.
"Zapewne usłyszymy dziś, że patriota to ten, kto dumnie nosi biało-czerwone barwy i w gorących emocjach wspomina naszą historię. To nie jest pełna definicja patriotyzmu" - powiedział lider KOD-ziarzy.
A zatem kto jest prawdziwym patriotą? Pewnie ten, kto niezbyt dumnie, ale jednak nosi barwy, tyle, że biało-czerwono-europejskie, czyli - doprawdy, nie wiemy jakie. Trzeba być kodowcem, żeby to wszystko zrozumieć... My się gubimy...
bbb/300polityka.pl
