- Niech Jarosław Kaczyński publicznie powie, że jego celem nie jest opuszczenie przez Polskę szeregów Unii Europejskiej - zaapelował na konferencji prasowej Ryszard Petru. - Tylko niech powie to jednoznacznie - dodał.
Lider Nowoczesnej dodał: - Mam poważne obawy, że w Europie to, co robimy, jest bardziej niezrozumiałe od działań podejmowanych wcześniej przez Viktora Orbana. On wprowadzał zmiany przez dwa lata, przyjeżdżał do Brukseli i posługując się językiem angielskim, tłumaczył, o co mu chodzi. Tymczasem w UE już wiedzą, że decydentem u nas jest Jarosław Kaczyński, który siedzi w kraju i nigdzie się nie rusza. To naprawdę ważne, by dziś jasno zapowiedział, że nie będzie dążył do opuszczenia Unii przez Polskę.
I oczywiście zaatakował Premier Szydło za wczorajsze wystąpienie w PE: - W Parlamencie Europejskim jest show i nawet występy kabareciarzy, takich jak Korwin-Mikke. To, co mówiła Szydło, może i dobrze wypadło w telewizji, ale ja jestem zażenowany jej słowami. W Polsce nie łamie się konstytucji? Chcemy wprowadzić apolityczne media narodowe? To śmieszne . Nie można w kółko mówić, że nic się nie stało. To może się skończyć wprowadzeniem kolejnych procedur wobec Polski, a ostatecznie, do odebrania nam głosu. Wówczas bylibyśmy już nie na kolanach, a w pozycji leżącej. To byłoby smutne podsumowanie 26 lat wolnej Polski - stwierdził.
Widać Petru mocno odczuł wczorajszą porażkę. Teraz będzie już jawnie posługiwał się sowieckim dialektem!
mm/media
