Prezydent Vaclav Klaus wręczył w poniedziałek, 28 czerwca br., nominację na urząd premiera Petrowi Nečasowi, politykowi dość słabo rozpoznawalnemu za granicą. Trudno jednak uznać ten wybór za niespodziewany. Nečas od miesiąca prowadzi bowiem rozmowy koalicyjne z ugrupowaniami TOP 09 i Sprawy Publiczne.
Czeski katolik premierem
Na tle czeskiej klasy politycznej nowy premier wyróżnia się jako gorliwy katolik, mąż jednej żony i ojciec czworga dzieci. Kwestia religijności nie należy w Czechach do sfer publicznych, choć procent katolików wśród elit jest większy niż wśród zwykłych ludzi. Katolikami są rektorzy dwóch uniwersytetów: Masaryka i Karola Wielkiego. Z kolei prezydent Klaus jest nominalnie członkiem Czechosłowackiego Kościoła Husyckiego, trzeciego co do wielkości wyznania w tym silnie zateizowanym kraju (ponad 59% ludności to niewierzący).
- Czeski katolicyzm wśród elit cechuje postawa mocno defensywna. To sprawa prywatna; jeżeli dziennikarz wypytuje polityka na tematy wiary, niczego się nie dowie. To nastawienie ma długie korzenie. Prześladowania mniejszości wytworzyły taki sposób bycia, maskowania się, kompromisu liberalno-ateistycznego, nieformułowania własnej postawy w sposób radykalny. Możliwe jest tylko budowanie małych przyczółków wiary, a katolicy [których w 2001 r. było ponad 26% - red] to głównie elektorat wiejski. Dlatego Nečas nie będzie umierał za wprowadzenie przepisów kojarzonych z prawicą, takich jak obrona życia. To konserwatywny liberał z chadecji. W polskich realiach byłoby mu bliżej do PO niż do PiS – mówi portalowi Fronda.pl Maciej Ruczaj z Instytutu Polskiego w Pradze.
Petr Nečas urodził się w 1964 roku na Morawach, katolickim regionie Czech. Ukończył wydział fizyczny (doktor fizyki plazmowej) na Uniwersytecie Purkyniego w Brnie (obecnie Uniwersytet Masaryka). Po odbyciu służby wojskowej i czterech latach przepracowanych w państwowej firmie elektronicznej Tesla wszedł do polityki. W międzyczasie w Czechosłowacji doszło do aksamitnej rewolucji.
W górę po drabinie partyjnej
W 1991 roku wstąpił do Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS). Rok później został lokalnym liderem tej partii w Vsetínie. W tym samym roku z okręgu Moraw Północnych wywalczył sobie miejsce w parlamencie Czechosłowacji, a od 1993 roku w parlamencie Czech, w którym zasiada nieprzerwanie od pięciu kadencji. Uczestniczył w wielu komisjach parlamentarnych, m.in. spraw zagranicznych, reformy administracji publicznej, obrony i bezpieczeństwa, integracji europejskiej, a po wejściu do Unii Europejskiej – komisji do spraw europejskich.
W latach 1995-96 wiceminister obrony w rządzie Václava Klausa. Od 1999 roku pełnił funkcję wiceprzewodniczącego ODS. Znalazł się w dwóch rządach Mirka Topolánka jako wicepremier oraz minister pracy, spraw społecznych i rodziny (2006-09). W tym czasie zajął się polityką prorodzinną i zasłynął wprowadzeniem urlopów macierzyńskich i rodzicielskich do 3 lat. Uznał za rozwiązanie złe posyłanie dzieci do żłobka. Dzięki temu Czeszki dużo więcej czasu mogą spędzać z małymi dziećmi w domu. To ewenement na skalę europejską.
Mr Clean zwalczy korupcję
Nečas przejął przywództwo w partii po Mirku Topolánku w maju 2010 roku. Gwoździem do trumny dla poprzedniego lidera okazała się jego nieoficjalna, ale zarejestrowana na wideo wypowiedź z marca dla portalu homoseksualistów, w której były premier Czech nawyzywał osoby publiczne zarzucając im inną orientację seksualną i pochodzenie żydowskie, a także rzucał uwagi o „praniu mózgów dokonywanym przez kościoły”.
– To była egzekucja medialna. Wypowiedzi Topolánka zostały wyolbrzymione i wyrwane z kontekstu, tym niemniej moment jego upadku nadchodził. Już wcześniej były premier załamał się psychicznie i popełniał kolejne gafy – relacjonuje Maciej Ruczaj. Do utraty poparcia Topolanka przyczyniły się również podejrzenia o korupcjogenne układy z ludźmi z wewnętrznego kręgu partii ODS. Ówczesny lider lewicy Jiří Paroubek oskarżył kierownictwo tej partii o zachowanie typowe raczej dla „gangsterów z Chicago z lat 30.". Dlatego po przegłosowaniu wotum nieufności dla gabinetu Topolánka premierem rządu tymczasowego w maju 2009 roku został bezpartyjny Jan Fischer, wieloletni prezes Czeskiego Urzędu Statystycznego. Kres jego dobrze przyjętym rządom miały położyć przedterminowe wybory w październiku ubiegłego roku, które ostatecznie przesunięto na maj 2010.
Nowy premier nominat jako pierwszy z liderów partii reprezentuje frakcję chadecką, która uważana jest za ideową i nieumoczoną w układy ekipy Topolánka. Dziennikarze zdążyli ochrzcić go ksywką „Mr Clean”. Nagabywany przez czeską prasę odrzucił tę etykietkę tłumacząc, że gdyby ją przyjął, byłoby to wyrazem "dumy, arogancji i pretensjonalności”. – Mogę powiedzieć z przekonaniem, że nie kradnę i jestem nieprzekupny. Należy to jednak uznać za rzecz oczywistą w przypadku urzędników państwowych – powiedział w kwietniu w wywiadzie dla serwisu Czech Business Weekly.
Prezydent Klaus, założyciel i były członek ODS, ma o Nečasie lepsze zdanie niż o Topolánku. Nie znaczy to, że do spraw europejskich Nečas i jego partia będą nastawieni równie sceptycznie, co prezydent Czech. – ODS ma linię podobną do PiS-u: zasadniczo jest eurosceptyczny, ale w praktyce głosuje za rozwiązaniami zgodnymi z postulatami Unii – tłumaczy Maciej Ruczaj.
Nowa szansa prawicy
Największymi przegranymi w majowych wyborach parlamentarnych w Czechach są ich zwycięzcy – lewicowcy z Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (ČSSD; zdobyli 56 mandatów). Nie byli w stanie stworzyć koalicji z Komunistyczną Partią Czech i Moraw (KSČM; 26). Obie partie zdobyły razem 82 mandaty, a do większości parlamentarnej potrzebowałyby dodatkowych 19. – Socjaldemokratom zaszkodziły oskarżenia o praktyki autorytarne i zapowiedź stworzenia koalicji z komunistami, których program przewiduje zabieranie wielkim firmom i rozdawanie ubogim. Takie pomysły nie cieszą się zbytnią popularnością Czechów - wyjaśnia Maciej Ruczaj.
Dlatego misja tworzenia nowego rządu przypadła w udziale centroprawicy. W niższej Izbie Poselskiej 118 z 200 miejsc zajmą przedstawiciele centroprawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS; 53 miejsc), TOP 09 (Tradycja, Odpowiedzialność, Prosperity; 41) księcia Karla Schwarzenberga i prawicowego ugrupowania Sprawy Publiczne (24). Ostatnie wybory są zarazem porażką wielkich partii, gdyż w stosunku do poprzednich ODS ubyło 28 miejsc, a socjaldemokratom – 18.
Michał Jasiński
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

