Prezydent Vaclav Klaus wręczył dziś nominację na urząd premiera Petrowi Nečasowi, politykowi dość słabo rozpoznawalnemu za granicą. Trudno jednak uznać ten wybór za niespodziewany. Nečas od miesiąca prowadzi bowiem rozmowy koalicyjne z ugrupowaniami TOP 09 i Sprawy Publiczne.
Czeski katolik premierem
Na tle czeskiej klasy politycznej nowy premier wyróżnia się jako gorliwy katolik, mąż jednej żony i ojciec czworga dzieci. Kwestia religijności nie należy w Czechach do sfer publicznych, choć procent katolików wśród elit jest większy niż wśród zwykłych ludzi. Katolikami są rektorzy dwóch uniwersytetów: Masaryka i Karola Wielkiego. Z kolei prezydent Klaus jest nominalnie członkiem Czechosłowackiego Kościoła Husyckiego, trzeciego co do wielkości wyznania w tym silnie zateizowanym kraju (ponad 59% ludności to niewierzący).
- Czeski katolicyzm wśród elit cechuje postawa mocno defensywna. To sprawa prywatna; jeżeli dziennikarz wypytuje polityka na tematy wiary, niczego się nie dowie. To nastawienie ma długie korzenie. Prześladowania mniejszości wytworzyły taki sposób bycia, maskowania się, kompromisu liberalno-ateistycznego, nieformułowania własnej postawy w sposób radykalny. Możliwe jest tylko budowanie małych przyczółków wiary, a katolicy [których w 2001 r. było ponad 26% - red] to głównie elektorat wiejski. Dlatego Nečas nie będzie umierał za wprowadzenie przepisów kojarzonych z prawicą, takich jak obrona życia. To konserwatywny liberał z chadecji. W polskich realiach byłoby mu bliżej do PO niż do PiS – mówi portalowi Fronda.pl Maciej Ruczaj z Instytutu Polskiego w Pradze.
Petr Nečas urodził się w 1964 roku na Morawach, katolickim regionie Czech. Ukończył wydział fizyczny (doktor fizyki plazmowej) na Uniwersytecie Purkyniego w Brnie (obecnie Uniwersytet Masaryka). Po odbyciu służby wojskowej i czterech latach przepracowanych w państwowej firmie elektronicznej Tesla wszedł do polityki. W międzyczasie w Czechosłowacji doszło do aksamitnej rewolucji.
W górę po drabinie partyjnej
W 1991 roku wstąpił do Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS). Rok później został lokalnym liderem tej partii w Vsetínie. W tym samym roku z okręgu Moraw Północnych wywalczył sobie miejsce w parlamencie Czechosłowacji, a od 1993 roku w parlamencie Czech, w którym zasiada nieprzerwanie od pięciu kadencji. Uczestniczył w wielu komisjach parlamentarnych, m.in. spraw zagranicznych, reformy administracji publicznej, obrony i bezpieczeństwa, integracji europejskiej, a po wejściu do Unii Europejskiej – komisji do spraw europejskich.
W latach 1995-96 wiceminister obrony w rządzie Václava Klausa. Od 1999 roku pełnił funkcję wiceprzewodniczącego ODS. Znalazł się w dwóch rządach Mirka Topolánka jako wicepremier oraz minister pracy, spraw społecznych i rodziny (2006-09). W tym czasie zajął się polityką prorodzinną i zasłynął wprowadzeniem urlopów macierzyńskich i rodzicielskich do 3 lat. Uznał za rozwiązanie złe posyłanie dzieci do żłobka. Dzięki temu Czeszki dużo więcej czasu mogą spędzać z małymi dziećmi w domu. To ewenement na skalę europejską.
Mr Clean zwalczy korupcję
Nečas przejął przywództwo w partii po Mirku Topolánku w maju 2010 roku. Gwoździem do trumny dla poprzedniego lidera okazała się jego nieoficjalna, ale zarejestrowana na wideo wypowiedź z marca dla portalu homoseksualistów, w której były premier Czech nawyzywał osoby publiczne zarzucając im inną orientację seksualną i pochodzenie żydowskie, a także rzucał uwagi o „praniu mózgów dokonywanym przez kościoły”.
– To była egzekucja medialna. Wypowiedzi Topolánka zostały wyolbrzymione i wyrwane z kontekstu, tym niemniej moment jego upadku nadchodził. Już wcześniej były premier załamał się psychicznie i popełniał kolejne gafy – relacjonuje Maciej Ruczaj. Do utraty poparcia Topolanka przyczyniły się również podejrzenia o korupcjogenne układy z ludźmi z wewnętrznego kręgu partii ODS. Ówczesny lider lewicy Jiří Paroubek oskarżył kierownictwo tej partii o zachowanie typowe raczej dla „gangsterów z Chicago z lat 30.". Dlatego po przegłosowaniu wotum nieufności dla gabinetu Topolánka premierem rządu tymczasowego w maju 2009 roku został bezpartyjny Jan Fischer, wieloletni prezes Czeskiego Urzędu Statystycznego. Kres jego dobrze przyjętym rządom miały położyć przedterminowe wybory w październiku ubiegłego roku, które ostatecznie przesunięto na maj 2010.
Nowy premier nominat jako pierwszy z liderów partii reprezentuje frakcję chadecką, która uważana jest za ideową i nieumoczoną w układy ekipy Topolánka. Dziennikarze zdążyli ochrzcić go ksywką „Mr Clean”. Nagabywany przez czeską prasę odrzucił tę etykietkę tłumacząc, że gdyby ją przyjął, byłoby to wyrazem "dumy, arogancji i pretensjonalności”. – Mogę powiedzieć z przekonaniem, że nie kradnę i jestem nieprzekupny. Należy to jednak uznać za rzecz oczywistą w przypadku urzędników państwowych – powiedział w kwietniu w wywiadzie dla serwisu Czech Business Weekly.
Prezydent Klaus, założyciel i były członek ODS, ma o Nečasie lepsze zdanie niż o Topolánku. Nie znaczy to, że do spraw europejskich Nečas i jego partia będą nastawieni równie sceptycznie, co prezydent Czech. – ODS ma linię podobną do PiS-u: zasadniczo jest eurosceptyczny, ale w praktyce głosuje za rozwiązaniami zgodnymi z postulatami Unii – tłumaczy Maciej Ruczaj.
Nowa szansa prawicy
Największymi przegranymi w majowych wyborach parlamentarnych w Czechach są ich zwycięzcy – lewicowcy z Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (ČSSD; zdobyli 56 mandatów). Nie byli w stanie stworzyć koalicji z Komunistyczną Partią Czech i Moraw (KSČM; 26). Obie partie zdobyły razem 82 mandaty, a do większości parlamentarnej potrzebowałyby dodatkowych 19. – Socjaldemokratom zaszkodziły oskarżenia o praktyki autorytarne i zapowiedź stworzenia koalicji z komunistami, których program przewiduje zabieranie wielkim firmom i rozdawanie ubogim. Takie pomysły nie cieszą się zbytnią popularnością Czechów - wyjaśnia Maciej Ruczaj.
Dlatego misja tworzenia nowego rządu przypadła w udziale centroprawicy. W niższej Izbie Poselskiej 118 z 200 miejsc zajmą przedstawiciele centroprawicowej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS; 53 miejsc), TOP 09 (Tradycja, Odpowiedzialność, Prosperity; 41) księcia Karla Schwarzenberga i prawicowego ugrupowania Sprawy Publiczne (24). Ostatnie wybory są zarazem porażką wielkich partii, gdyż w stosunku do poprzednich ODS ubyło 28 miejsc, a socjaldemokratom – 18.
Michał Jasiński
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

