Przeważająca liczba chrześcijan w Iranie to Ormianie, następnie Asyro-chaldejczycy, mała liczba rzymskich katolików oraz anglikanów i protestantów nawróconych w XIX i XX wieku.
Irańska konstytucja z 1979 roku uznaje te wspólnoty jako mniejszości religijne. Jednak chrześcijan obowiązuje np. zachowanie stroju muzułmańskiego, zakaz spożywania alkoholu. W wielu szkołach ormiańskich nauczyciele są zastępowani muzułmanami. Obecnie w Iranie osoby, które nawracają się na chrześcijaństwo, nie mają w rodzinach tradycji chrześcijańskich.
- W konstytucji Republiki Islamskiej Iranu chrześcijanie są oficjalnie uznani jako mniejszość religijna. Mamy więc wolność wyznawania kultu i formowania naszych wiernych wewnątrz kościołów – oświadczył w styczniu tego roku Ramzi Garmou, Chaldejski arcybiskup Teheranu i przewodniczący Irańskiej Konferencji Biskupiej, podczas wizyty biskupów irańskich "Ad Limina" w Rzymie.
Katolicy należą do trzech obrządków: chaldejskiego, ormiańskiego i łacińskiego, jest ich ok. 100 tysięcy na 70 milionów mieszkańców Iranu, w 90 proc. szyitów muzułmańskich a 9 proc. sunnitów. Blisko 80 tysięcy z tej liczby to członkowie Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego.
Stolica Apostolska i Iran utrzymują stosunki dyplomatyczne od 1956 roku a w latach prezydencji Khatamiego (1997-2005) doszło do pewnej "otwartości", która "zapoczątkowała nowa fazę w stosunkach między nimi".
Znamienną cechą chrześcijan w tym kraju, jak również w innych krajach Bliskiego i Środkowego Wschodu jest emigracja, tylko w ostatnim 30-leciu większość wiernych opuściła Iran. - Tylko Bóg wie, jaka będzie przyszłość Kościoła w naszym kraju, ale wierzymy, że ten, kto tu zostanie, pozostanie wierny swemu powołaniu chrześcijańskiemu i że będziemy mieli świetlaną przyszłość - mówił w Rzymie chaldejski hierarcha. Jeszcze w latach 90-tych wydalano księży i biskupów.
Reżim ajatollahów uważa, że chrześcijanie zagrażają wierze muzułmańskiej i sprawiają, że muzułmanie mają wątpliwości co do swojej wiary. We wszystkich krajach rządzonych przez muzułmanów istnieje np. zakaz propagowania przez chrześcijan ich wiary i prowadzenia przez nich działalności misyjnej, noszenia krzyżyków i innych zewnętrznych oznak kultu, a władze robią wielkie trudności w wydawaniu zezwoleń na budowę świątyń i wydawanie literatury chrześcijańskiej.
Choć pakty międzynarodowe i konstytucja gwarantują formalnie wolność religii, faktycznie jednak chrześcijanie w Iranie nie mają łatwego życia. Organizacja "Pomoc Kościołowi w Potrzebie" alarmuje, że w myśl nowych rozwiązań prawnych proponowanych przez rząd, odstępstwo od islamu będzie nadal karane śmiercią.
W Iranie odstępcom od wiary lub np. kobietom podejrzewanym o cudzołóstwo grozi publiczne ukamienowanie. Nowe regulacje prawne, wprowadzane stopniowo od września ubiegłego roku mają m.in. zalegalizować te samosądy.
Nowo wybrany prezydent Mahmud Ahmadineżad twierdzi, że chrześcijanie mają te same prawa co muzułmanie, faktycznie jednak wyznawcy Chrystusa nie mogą publicznie sprawować swoich uroczystości i żyją w zamkniętych enklawach. Nawet w Teheranie, w niewielu kościołach katolickich na ceremoniach zawsze obecni są policjanci i funkcjonariusze służb bezpieczeństwa. Ma to zniechęcać nie-chrześcijan od przyjścia do świątyni. Chrześcijanom trudniej też brać udział w życiu publicznym i gospodarczym.
Przed rewolucją było ich 300 tysięcy, obecnie trzykrotnie mniej, dlatego wielu z nich decyduje się na emigrację.

