Sprawa zaczęła się, gdy matce zabroniono odczytać w szkole fragment ulubionej lektury syna, którą było Pismo Święte. Teraz sąd w Filadelfii zdecydował: dzieciom w przedszkolu nie wolno czytać Biblii, bo to "książką dla dorosłych o religijnej treści".

 

W październiku 2004 roku podczas zajęć w klasie przygotowawczej (odpowiednik polskiej „zerówki”) Szkoły Podstawowe Culbertson na przedmieściach Filadelfii, rodzice czytali w klasie ulubione opowiadania swoich dzieci. Jedne były o wydarzeniach rodzinnych, inne o zwierzętach domowych, a nawet zdarzały się opowieści związane z kościołami. Ale gdy matka jednego z uczniów chciała odczytać fragment Biblii - ulubionej lektury jej syna - stanowczo jej zabroniono.

Sprawa znalazła finał w sądzie dzięki instytutowi Rutherford”, który broni praw do wyznawania religii i wolności wypowiedzi. Oprócz instytutu w sprawę zaangażował się też prawnik znany z pracy na rzecz dobra wspólnego - Jason Gosselin. Ale i to nie pomogło.

Trzyosobowy trybunał stosunkiem głosów 2-1 orzekł zakaz czytania Biblii w przedszkolu. W uzasadnieniu decyzji sędzia Anthony J. Scirica napisał: - Rodzice dzieci uczęszczających do klas przygotowawczych szkół publicznych powinni spodziewać się, że ich dzieci nie będą zainteresowane książkami dla dorosłych o treści religijnej.

Sąd nie zgodził się ze stanowiskiem matki chłopca, pani Donny Kay Bush, która przypomniała, że uczniom czytane były opowiadania o świętach Paschy, Bożego Narodzenia, a także o innych świętach. Stwierdził natomiast, że istnieje “zasadnicza różnica” pomiędzy rozpoznawaniem tych świąt a czytaniem Biblii.

Adwokat wydziału edukacji stanu Pensylwania powiedział, że przedstawiciele wydziałów szkolnictwa zmuszeni są podejmować podobne decyzje “niemal codziennie”.

 

MM/Bibula.com/Philly.com

 

 

Ważne lektury:

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »