Z tego, że ma „kilka wątpliwości” co do katolickiego nauczania w kwestii aborcji, Pelosi zwierzała się w rozmowie z amerykańskim „Newsweekiem” pod koniec grudnia. Wyznała, że zdaje sobie sprawę, że Kościół ma inne stanowisko co do zabijania nienarodzonych dzieci niż ona, ale jej poglądy – jak mówi – związane są z respektowaniem wolności kobiety.
- Głęboko boleję nad tą różnicą opinii bo czuję, że wiara, w której byłam wychowywana, jest zgodna z tym, co głoszę i że tym, czym jesteśmy wszyscy obdarowani jest wolna wola i odpowiedzialność za nasze czyny – mówi Pelosi. Dodaje, że „kobiety powinny mieć prawo do korzystania z ich wolnej woli”.
W wywiadzie, do którego pretekstem było przyjęcie ustawy zdrowotnej, w której Pelosi była odpowiedzialna za wynegocjowanie z amerykańskim episkopatem odpowiednich sformułowań, katoliczka-polityk ujawnia także swoje podejście do napomnień ze strony hierarchii Kościoła.
- Kiedy w San Francisco rozmawiam z arcybiskupem a jego rolą jest przekonanie mnie do zmiany zdania, wtedy – cóż – próbuje on spełniać wobec mnie obowiązki pasterza co do trzody – opowiada Pelosi. Ale, jej zdaniem, sytuacja jest inna gdy biskupi kontaktują się z nią oficjalnie. - Kiedy dzwonią do mnie albo składają mi wizytę w tej sprawie, to inna historia. Wtedy oni są rzecznikami a ja urzędnikiem publicznym i mam swoje powinności.
Abp George Niederauer z San Francisco wraz z 25 innymi amerykańskimi biskupami publicznie „poprawiali” Pelosi w kwestii aborcji. Ostatnio po tym, jak na spotkaniu z prasą w sierpniu ub.r. opowiadała, że stanowisko Kościoła w kwestii zabijania dzieci poczętych na przestrzeni wieków bywało niejasne.
AJ/LifeSiteNews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

