Helen Reece uważa, że przypadki powrotu skazańców seksualnych do przestępczych praktyk są stosunkowo rzadkie. Z badań London School of Economics, na które powołuje się Reece, wynika, że zdarzają się w 25 procentach przypadków. Zaznacza ona, że bardzo niski jest odsetek morderstw wśród dzieci. Swoimi spostrzeżeniami Helen Reece podzieliła się w artykule w kwartalniku poświęconym prawu dzieci i rodziny.
Jednak przytoczone przez Reece dane są nierzetelne. Wynika to z tego, że LSE nie rozróżnia grup przestępców seksualnych. Traktuje jednakowo pedofilów, homoseksualistów, gwałcicieli, uznając ich za przestępców seksualnych. Tymczasem wśród samych pedofilów wskaźnik recydywizmu jest dużo wyższy i wynosi aż 52 procent.
Zdaniem Reece uniemożliwienie adopcji dzieci przestępcom seksualnym łamię zasadę, mówiącą, że skazaniec po odbyciu kary więzienia wraca do społeczeństwa na równych zasadach. - Przestępcy seksualni nie powinni być traktowani jednakowo. Ludzie muszą być sprawdzani przed zgodą na adopcję, ale w każdym przypadku decyzja musi być podjęta oddzielnie. Jeśli ktoś zrobił coś złego nie oznacza to, że musi zrobić to jeszcze raz. Jeśli ktoś odsiedział wyrok, powinien być traktowany jak każdy inny – pisze Reece.
Reece odniosła się również do przypadków adoptowania dzieci przez osoby niezamężne. - Jeśli uznajemy, że prawne uniwersalne zakazy są skuteczną metodą na ochronę najmłodszych, to nie powinniśmy pozwalać na adoptowanie dzieci przez osoby żyjące w związkach nieformalnych tak samo jak skazańcom seksualnym - uważa Reece.
żar/Lifesitenews.com
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

