Portal pch24.pl przed kilkoma dniami opublikował informację o tym, że biskupi francuscy (Rada ds. Rodziny i Społeczeństwa Konferencji Episkopatu Francji) nagle odwrócili się od "La Manife pour tous" publikując podejrzany w treści list, który wywołać miał wiele emocji i sprzeciewu katolików. Zdziwił mnie ten news podobnie, jak nieco wcześniejszy na temat rzekomo nowych regulacji dotyczących likwidacji we Francji określeń "matka" i "ojciec" (weryfikację tej informacji można przeczytać w wywiadzie: "Dzieci, homoseksualiści i <Manifa dla wszystkich>").

Okazuje się, że faktycznie Rada ds. Rodziny i Społeczeństwa Konferencji Episkopatu Francji wydała pewien dokument o ogólnikowej i nico uległej wobec rządu treści, ale był on skierowany do wąskiej grupy duszpasterzy rodzin diecezji Le Havre. Można zatem śmiało powiedzieć, że to sprawa lokalna, dokument bez znaczenia. W dodatku bez żadnego wydźwięku. O dokumencie nie wspomina praktycznie żadne z francuskich źródeł tradycjonalistycznych (le salon beige, nouvelles de France, boulevard voltaire) – bardzo wrażliwych na modernistyczne zapędy biskupów. Za to trwały w najlepsze, i to było przeżywane, demonstracje przeciwko wyrokowi dwóch miesięcy więzienia dla Nicolasa, aresztowanego podczas manify.

Jedyne oburzenie, nie podjęte właściwie przez nikogo, dało się zauważyć na blogu ks. Laguerie z Instytutu Dobrego Pasterza.

Jako zdanie komentarza tylko dodam, że nie ma sensu podgrzewać atmosfery przeciw francuskiemu episkopatowi, który w przypadku "La Manif pour tous" zachowuje się lepiej niż kiedykolwiek w ostatnich latach.

Tomasz Rowiński