Prof. Krystyna Pawłowicz, pracownik Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, sędzia Trybunału Stanu:
Złożono cztery projekty zmiany konstytucji. W jednym z projektów, złożonym przez Platformę Obywatelską, chodziło o przechylenie szali uprawnień wykonawczych w stronę Prezesa Rady Ministrów kosztem głównie uprawnień prezydenta. Mamy najwyraźniej do czynienia z zemstą po śmierci na prezydencie Lechu Kaczyńskim, który chciał respektowania jego konstytucyjnych uprawnień w zakresie polityki zagranicznej, ratyfikacji umów międzynarodowych, nominacji sędziowskich i generalskich. Platforma Obywatelska w swoim projekcie uczyniła z prezydenta notariusza decyzji premiera. Mamy do czynienia z ogromną dysproporcją między gigantyczną legitymacją, jaką ma prezydent ze względu na to, że pochodzi z wyborów powszechnych, a jego uprawnieniami. Projekt PO zmienia ustrój na kanclerski, jednocześnie ograniczając demokrację, poprzez zwiększenie liczby potrzebnych podpisów pod kandydaturą na prezydenta kraju, ze 100 tysięcy na 300 tysięcy. Z kolei projekt PiS chce jedynie uzupełnić uprawnienia trybunału konstytucyjnego.
Oprócz tych dwóch projektów są jeszcze dwa kolejne – dotyczące relacji z Unią Europejską. Prezydent Komorowski uważa, że należy zmienić konstytucję, by dostosować ją do norm unijnych. To tylko potwierdza moją tezę, że w chwili przystępowania Polski do UE akcesja nie była zgodna z konstytucją. Projekt prezydenta degraduje rolę Narodowego Banku Polskiego, usuwa z konstytucji zapis, że NBP odpowiada za politykę pieniężną, a w zamian stwierdza się, że Polska jest członkiem UE, a NBP jest członkiem europejskiego systemu banków centralnych i wykonuje obowiązki przewidziane w systemie unijnym. By zapewnić pełną niezależność w wypełnianiu tych funkcji od polskich władz, wyłącza się odpowiedzialność prezesa NBP spod kontroli NIK w zakresie, w jakim wykonuje zadania unijne i spod odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu. Projekt Komorowskiego jest skrajnie prounijny, wykreśla art. 90 konstytucji, który mówi ogólnie, że Polska może być członkiem organizacji międzynarodowej i przekazać jej swoje kompetencje, w zamian wpisując na wieki wieków (większość zdolną do zmiany tego zapisu bardzo trudno zebrać) do konstytucji członkostwo w UE.
Zapisy proponowane przez prezydenta ułatwiają przekazanie kompetencji do UE, jednocześnie utrudniając wyjście z Unii. Na tym tle zupełnie inaczej wygląda projekt PiS, który chce wdrożyć rozwiązanie, który Niemiecki Trybunał Konstytucyjny nakazał Bundestagowi – czyli zapewnienie parlamentowi wpływu na zatwierdzanie kandydatów na stanowisko w UE.
Projekty PO i prezydenta ograniczają możliwość wpływu na podejmowanie decyzji ze strony obywateli, wybranego prezydenta i parlamentu, zwiększają zaś rolę organów wykonawczych i ułatwiają oddawanie kompetencji Unii Europejskiej.
not. sks
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

