Arcybiskup Ignacy Tokarczuk był jednym z nielicznych biskupów w PRL, który jasno sformułował tezę, że komunizm jest po prostu złem. W związku z tym, zadawanie się z nim nie ma sensu. Zdecydował się więc na zbudowanie takiej sieci parafialnej, gdzie wszyscy wierni diecezji mieliby bliższy dostęp do kościołów. Zdecydował się na budowę kilkuset świątyń, choć one zawsze w PRL były dla władz elementem szantażu. Władza świecka wydawała zgodę na budowę kościołów w Polsce; gdy bp Tokarczuk otrzymał pierwszych kilkanaście odmów, zdecydował, że nie będzie się tym przejmował i podjął inną decyzję. Podtrzymywał przez cały czas na duchu i w odwadze tych proboszczów i wiernych, którzy te kościoły budowali bez pozwolenia władz komunistycznych. On wiedział, że to nie oni będą decydować o ilości kościołów.

 

Pod koniec lat 70. na KUL-u powstało Niezależne Pismo Młodych Katolików „Spotkania”. Ono poza cenzurą publikowało homilie biskupa Tokarczuka. Nie mogły one ukazywać się w całości nawet w wydawnictwach kościelnych, które podlegały cenzurze. Drukowanie ich w „Spotkaniach” działo się za zgodą i aprobatą biskupa. Co więcej, stał się on opiekunem samego pisma i to przez długi czas polegało na przekazywaniu nam swoich kazań, których ukazało się w naszym piśmie kilkanaście.

 

W stanie wojennym, gdy zaczęliśmy się ukrywać z Janem Stepkiem w Lublinie, okazało się, że ukrywa się w mieście tak wiele osób, że brakuje miejsca. Janek napisał list do biskupa, czy nie mógłby ukryć naszej dwójki w swojej diecezji. Odpowiedź była natychmiastowa i kapłan, który przyjechał z odpowiedzią, otrzymał bezpośrednio nakaz zorganizowania nam pomocy. Ukrywaliśmy się na terenie diecezji przemyskiej od stycznia do sierpnia 1982 r. To była absolutnie decyzja biskupa Tokarczuka. Chroniliśmy się na terenie budowanych parafii, właśnie tych „nielegalnych kościołów”, jak nazywali je komuniści. To była niezwykła sytuacja, tak jak i arcybiskup był niezwykły – podkreśla Paweł Nowacki.

 

Not. Jarosław Wróblewski