1. Największym autorytetem dla mnie jest…

 

Pan Premier. Bo zawsze dotrzymuje słowa. Bo jest ufny ( oddał śledztwo), asertywny i odporny na wszelką krytykę dekonstruktywnej opozycji. No i zawsze uśmiechnięty. Nawet wtedy, gdy każdy inny załamałby się i rozpłakał. Jest uwielbiany przez kobiety i potrafi im za te wielbienie odpłacić choćby poprzez danie możliwości nauki na najwyższych szczeblach administracji państwowej. Jest też szarmancki wobec kobiet i trudno mu im czegokolwiek odmówić (np. Angeli Merkel). Wspólnie z Panem Prezydentem buduje zgodę. I drogi. Szanuje ludzi pracy bo nie chcąc przeszkadzać im w robotach przygotowawczych na Euro 2012 co tydzień wraca z pracy do domu samolotem. Dba również o przyrost nowych miejsc pracy -za jego rządów zatrudnienie znalazło ponad 100 tysięcy urzędników. Jest oszczędny - przetargi rządowe na roboty publiczne wygrywają oferenci, którzy zobowiązują się budować poniżej kosztów budowy. Dba o bezpieczeństwo państwa bardziej niż wojskowy bo np. w stanie wojennym w Komendzie Głównej MO zatrudnionych było tylko 500 funkcjonariuszy a dziś jest ich blisko 5 tysięcy. Przypuszczam, że Pan Premier lubi naszą polską muzykę rockową z lat osiemdziesiątych bo Polacy mają do dyspozycji- w znacznej mierze dzięki niemu- swoją Zieloną Wyspę, piękną Irlandię którą kochał już Kobra z "Kobranocki".
Pan Premier jest dla mnie autorytetem także dlatego, że jest wielkim wrogiem systemu autorytarnego.



2. Jak to się stało, że zostałem twórcą?

 

Zmuszany przez Matkę-sopranistkę do nauki gry na fortepianie w szkole muzycznej szukałem ucieczki od skomplikowanej klasyki mozartowskiej w prostocie buntowniczych, hard rockowych rytmów Black Sabbath, których moja własna interpretacja przychodziła mi zadziwiająco łatwo, naturalnie. Prawdopodobnie okolicznością, która uwiarygodniała szczerość i potęgowała mój bunt-rzecz naturalną zresztą w okresie dojrzewania- był obowiązek przebierania się na zajęcia rytmiki w rajstopki opinające ciało tak, że przechodziłem traumę paradując w nich pośród koleżanek i kolegów. Porzuciłem więc rajstopki na rzecz spodni- poszerzanek (tzw. "dzwony) i skupiłem nad własną twórczością. Z tego co mi wiadomo część moich kolegów z tamtych lat nadal paraduje.



3. Czego nie wybaczam, a co wybaczam zbyt łatwo?

 

Zbyt łatwo wybaczam sobie, ze wszystko wybaczam.



4. Największy sukces w życiu…

 

Nie odpowiem bo jeszcze chcę trochę pożyć.



5. Największa wpadka, twórcza katastrofa…

 

j.w.



6. Najtrudniejsze w procesie twórczym jest…

 

Dokończenie dzieła po uświadomieniu sobie jego ewidentnej niekomercyjności w chwili nadejścia rachunków i ponagleń wzywających do spłat rat kredytu.



7. Czy zostałem kiedyś okradziony jako twórca?

 

Ależ skąd ! Żyjemy przecież w państwie prawa gdzie kradzież ścigana jest z całą stanowczością przez organy powołane do realizacji prawa. Skoro zaś prokuratura w przypadku ściągania z internetu plików muzycznych czy kopiowania płyt nie wszczyna postępowania argumentując to znikomą szkodliwością czynu to znaczy, że to nie kradzież.



8. Jak skutecznie chronić twórczość?

 

Zakopać Dzieło w miejscu sobie tylko wiadomym i zaginąć.



9. Co mnie irytuje we współczesnej kulturze, a co mi się w niej podoba?

 

Wszystko mi się bardzo podoba, bardzo się cieszę, że tu jestem i że wszyscy się cieszą się cieszę. Nic mnie nie irytuje, jest dobrze. Dobrze mi tak.



10. Najgłupsze pytanie, jakie mi zadano…?

 

...



11. Jak widzisz świat twórców za 50 lat?

 

Twórcy hodowani będą w probówkach w proporcjach 99% afirmujących System i 1% nonkonformistów ("wentyli bezpieczeństwa"). "Wentyle" zostaną umieszczone w domach dziecka (a po osiągnięciu pełnoletności w ośrodkach odwykowych) zaś reszta zostanie skierowana do adopcji. Adopcja ich (oczywiście przez pary homoseksualne bo heteroseksualizm uznany zostanie za zboczenie) obwarowana będzie szczegółowymi przepisami. Prawo m.in. da pierwszeństwo przysposobienia twórców szefom muzycznym rozgłośni radiowych i stacji telewizyjnych ( "lub czasopisma"). Dzięki temu nie będzie wówczas mowy o działaniach korupcyjnych i "układowych" bowiem rodzice prezentować będą dzieła swych dzieci ze świadomością, iż po pierwsze- należne z tytułu praw autorskich tantiemy pozostaną w rodzinie a po drugie , że twórczość ich dzieci jest zgodna z zasadniczą linią polityki kulturalnej naszego państwa (o ile Państwo Polskie nie zostanie za 50 lat uznane za ksenofobiczny wymysł prymitywnego wieśniaka). Po śmierci swoich rodziców twórcy będą posiadali pierwszeństwo w adopcji przyszłych szefów rozgłośni i stacji telewizyjnych ("lub czasopisma") również hodowanych w probówkach w ilościach odpowiadających liczbie wakatów.



12. Gdybym nie był twórcą, byłbym… (i dlaczego?)

 

Panem Premierem.


 

JW/RadioWnet.pl/Facebook