Fronda.pl: Przygotowuje się już ksiądz na 6 czerwca, na warszawską uroczystość beatyfikacji przyjaciela, bo taką chyba miał Ksiądz relację z ks. Jerzym?

ks.Stanisław Małkowski*: Tak. Poznaliśmy się w seminarium. Ks. Jerzy wrócił właśnie z wojska. Bardzo mi się podobała jego nieugiętość, mocny charakter i prosta osobowość. Darzyłem go sympatią, ale nasze kontakty były zdawkowe. Podobnie jak na początku kapłaństwa, kiedy sporadycznie stykaliśmy się w pracy duszpasterskiej.

Aż połączyła Was parafia św. Stanisława Kostki na Żoliborzu...

A wcześniej połączyła nas obrona życia poczętego. Bo w tych sporadycznych kontaktach ks. Jerzy prosił mnie o prelekcje na ten temat, gdy pracował jako duszpasterz u św. Anny.

Później gdy pracował w parafii św. Stanisława Kostki, zaproponował mi, bym się włączył w działania w obronie życia i inne akcje, które tam podejmuje. Zaproponował to również jego proboszcz ks. Teofil Bogucki. I tak przez rok pracowaliśmy razem. Do jego śmierci.

I jak pracuje święty kapłan?

Jak kapłan. Bardzo mi się podobała prostota tej pracy. Wierność Bogu, Ewangelii, Krzyżowi, a do tego nauczaniu prymasa Wyszyńskiego i później Jana Pawła II. To były najważniejsze elementy w jego działaniu.

I wszystko to bez żadnego zadęcia, aktorstwa. Zawsze był sobą i miał dobry kontakt ze wszystkimi. To mnie nawet jakoś fascynowało, że ciągnęli do niego i robotnicy i intelektualiści. A przy tym jego słabowitość, chorowitość łączyła się z duchową heroicznością. To właśnie między innymi sprawiało, że uobecniał Chrystusa.

Prosta, chłopska pobożność...

I widoczna w życiu. Pracując z opozycją często otrzymywał jakieś paczki do rozdania ludziom. Ja działałem wówczas w obronie życia poczętego. Ks. Jerzy zawsze mówił, żebym brał tyle ile potrzeba środków higienicznych, ubrań. Jak miał dawał też na moją działalność pieniądze.

Pytam o życie ks. Jerzego i jego pracę, bo często pada pytanie o to, czyim będzie patronem.

Chcę przypomnieć słowa Jana Pawła II o ks. Jerzym: "męczennik, świadek Chrystusa, patron naszej obecności w Europie". I ta ostatnia część wymaga namysłu w dzisiejszych czasach. Gdy jesteśmy w UE i musimy dbać o zachowanie tożsamości narodowej i katolickiej.

Ks. Jerzy może być patronem takiej właśnie obecności, aby Polska była wierna sobie i nie stała się śmieciem, suchymi liśćmi rozwiewanymi przez wiatr. Tożsamość oznacza również niepodległość. Dziś panuje zamęt informacyjny i czasami może trudno zdawać sprawę z zagrożenia.

Weźmy chociażby wpływu obcych agentur. Na terenie nasze państwa ścierają się agentury amerykańska, rosyjska, niemiecka, izraelska. Różnią się może działaniami, ale cel z pewnością mają wspólny: destrukcję polskości, przejmowanie własności...

A konkretnie jaka grupa społeczna może szczególnie czcić ks. Popiełuszkę?

Taką grupą z pewnością może być młodzież. W stanie wojennym ciążyła zdecydowanie ku Kościołowi. Teraz natomiast mamy tendencję zupełnie odwrotną. Prawda, sumienie, godność człowieka. To terminy, które często padały w jego nauczaniu.

Dzisiaj, w czasach dyktatury relatywizmu, potrzeba powrotu do tych najprostszych wartości. Przecież różne środowiska, mocne media działają na emocje młodzieży. Efektem takiego formatowania jest zafałszowana świadomość i odchodzenie od rozumu.

Abp. Nycz powiedział, że będzie to patron jedności.

Za to był tak nienawidzony przez komunistów, za jednoczenie ludzi. Tutaj jest pewien paradoks. Ks. Jerzy miał swój styl mówienia, który cechowała niechęć do stawiania spraw na ostrzu noża i ostrego języka. A przy tym był nieugięty, konsekwentny i wierny Prawdzie.

Np. w trakcie ostatniej Mszy przed uprowadzeniem w parafii Braci Męczenników w Bydgoszczy proboszcz nie zgodził się na homilię. Ks. Jerzy nie protestował, podzielił za to homilię na pięć części i posłużyła ona jako rozważania do tajemnic różańca świętego.

Czyli nie został zabity za ostrość sformułowań?

Nie. Raczej za wierność. Jego działalność jednoczyła ludzi, przemieniała ich sumienia. Wszystko przez to, że ks. Jerzy był reprezentantem mocy Chrystusa, mocy Kościoła. Wielu ludzi, którzy przychodzili na Msze za Ojczyznę i robili to wyłącznie z pobudek patriotycznych pod wpływem spotkań z ks. Jerzym zmieniało te motywacje i zaczynało życie wiarą. O mnie Pietruszka (zastępca dyektora IV Departamentu MSW, zajmującego się prześladowaniem Kościoła, skazany w procesie toruńskim za nakłanianie do zamorowania ks. Jerzego - red.) powiedział z drwiną: "Małkowski niech sobie szczeka". Jego nie mogli zdzierżyć i go zgładzili.

A czy beatyfikacja ks. Jerzego może wpłynąć jakoś na tych, którzy go zabili?

Od momentu jego uprowadzania trwa modlitwa o nawrócenie oprawców. Za tych, którzy porwali ks. Jerzego, za tych którzy go zabili i za tych, bez których zgody i inspiracji nie byłoby tego morderstwa. Za generałów Kiszczaka i Jaruzelskiego.

Oby ta beatyfikacja przyczyniła się do ich nawrócenia, przemiany, na razie wydaje się nieuleczalnie zafałszowanych sumień. Ale póki żyją mają szansę się nawrócić. Podobnie jak np. gen. Zenon Płatek (dyrektor IV Departamentu MSW), który podobno nawrócił się przed śmiercią. Poświadczył to i opowiadał o tym ksiądz, który był kapelanem w areszcie, w którym przez pewien czas siedział Płatek. Jego pogrzeb odbył się na Cmentarzu Północnym w Wólce Węglowej w czerwcu 2009.

 

Rozmawiał Mariusz Majewski

 

*Ks. Stanisław Małkowski, już w latach 70. współpracował z opozycyjnymi organizacjami KOR i ROPCiO. W stanie wojennym był jednym z kapelanów podziemnej "Solidarności". Był też duszpasterzem tzw. trudnych środowisk, np. więźniów, czy młodzieży zagrożonej różnymi patologiami, i działał na rzecz obrony życia poczętego. Za ostre kazania i zaangażowanie polityczne był wielokrotnie napominany przez władze kościelne, jak tłumaczono, z obawy o jego życie. W 1983 roku został odsunięty od pracy duszpasterskiej decyzją kurii warszawskiej i przeniesiony do posługi na Cmentarzu Komunalnym w warszawskiej Wólce Węglowej. Po 1989 roku powrócił do pracy duszpasterskiej. W 2007 roku za krytykę nominacji abp Stanisława Wielgusa na metropolitę warszawskiego (krytyka miała związek z uwikłaniem abp Wielgusa we współpracę z SB) został odwołany z posługi na Wólce Węglowej i w jednym z kościołów na warszawskiej Pradze. Po paru miesiącach powrócił do pracy na Cmentarzu Północnym, obecnie pełni także obowiązki wikariusza w parafii św. Ignacego Loyoli w Warszawie. We wrześniu 2006 został odznaczony przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »