- Musimy wskazać na radykalnych islamistów, kazać im się zamknąć i przestać robić to, co robią, ponieważ nie będziemy się przed nimi kłaniać ani przed nimi klękać – mówił pastor Jones, który długo nie chciał wycofywać się ze swoich planów. Na antenie CNN podkreślał, że zamierza "spalić książkę, a nie zabić ludzi".
W końcu dał się przekonać i odstąpił od planów palenia Koranu. Miał bowiem uzyskać gwarancję, że jeśli odwoła swoją akcję, muzułmanie nie wybudują centrum islamskiego niedaleko miejsca zamachów. Zapewniał go o tym imam Muhammad Musri, przewodniczący Towarzystwa Islamskiego Środkowej Florydy.
Jednak później, Muhammad Musri i imam Fajsal Abdul Rauf, nadzorujący budowę centrum w Nowym Jorku, zaprzeczyli, jakoby takie porozumienie zostało zawarte. - Nie było porozumienia. Nie było rozmów z pastorem - powiedział jeden z anonimowych przedstawicieli społeczności muzułmańskiej. Budowa centrum islamskiego z meczetem ma być realizowana według pierwotnych planów, w pobliżu Ground Zero.
Pastor Jones oświadcza, że czuje się oszukany. Po wystąpieniu imamów jasne jest dla niego, że "w sposób oczywisty okłamali go". - Wobec tego, co obecnie słyszymy, jesteśmy zmuszeni przemyśleć naszą decyzję. Tak więc nie odwołujemy a jedynie zawieszamy nasz zamiar – powiedział Jones. Pastor nie określił jasno, czy w sobotę dojdzie do palenia Koranu. Wyraził tylko nadzieję, że "Musri dotrzyma słowa".
eMBe/Rp.pl/RMF FM
Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »

