Michał Bardel (redaktor naczelny miesięcznika „Znak”): Wybór abp Michalika jest oznaką braku pomysłu Episkopatu na polski Kościół. Ewidentnie brakuje lidera, który mógłby z własnej inicjatywy poprowadzić polskich katolików, brakuje także osoby, która miałaby poparcie biskupów do takiej działalności. Pierwszej kadencji przewodniczącego KEP nie oceniam zbyt dobrze. Ten wybór traktuję więc jako krok wstecz i działanie na przetrwanie kolejnych pięciu lat. Tymczasem w polskim Kościele jest bardzo wiele rzeczy do zrobienia, z którymi nie powinno się czekać.

 

Piotr Kaznowski („Christianitas”): Abp Michalik rozpoczął swoją poprzednią kadencję jeszcze przed śmiercią papieża Jana Pawła II i wypadła ona na bardzo trudny czas dla polskiego Kościoła, który swoją obecnością wzmacniał Papież-Polak. Okazało się, że polski Kościół wytrzymał tę próbę; wiara Polaków i przywiązanie do Kościoła nie zależały jedynie od pontyfikatu Jana Pawła II. Dbałość o jedność wyraża się choćby w gestach poparcia dla Benedykta XVI w obecnych trudnych czasach. Ponadto przedstawiciele Episkopatu przypominają, iż głową Kościoła w Polsce nie jest przewodniczący KEP, a właśnie Papież. Nie interpretowałbym tego jako wyraz braku zaufania dla abp. Michalika, raczej jako proste stwierdzenie faktu. Tym bardziej, iż abp. Michalik został wybrany na drugą kadencję, która będzie kontynuacją poprzedniej. Przewodniczący KEP będzie nadal dyskretnie pełnił swoją organizacyjno-reprezentacyjną funkcję, a jednocześnie z rzadka i stanowczo wypowiadał się w duchu konserwatywnym na temat moralności i wiary. Nie będzie jednak kojarzony jako „głos polskiego Kościoła” - tę funkcję będą pełnili biskupi, którzy mają większą siłę przebicia w mediach. Jednak dzięki temu, iż nowy przewodniczący stanowczo ocenia kryzys moralny w Polsce, Episkopat będzie się zdecydowanie wypowiadać w kwestiach etycznych. I z tego jestem zadowolony.

 

Jarosław Makowski (Centrum Kultury i Dialogu): Ten wybór mówi niewiele o abp. Józefie Michaliku, bo o nim wiemy wszystko, zarówno o jego priorytetach – woli wypowiadać się na temat moralności, niewiele mówi o kwestiach społecznych – jak i podejściu do podejmowanych tematów. Więcej za to mówi o polskich biskupach, którzy woleli wybrać to, co znane, niż kogoś z inną wizją polskiego Kościoła, z inną wizją pracy duszpasterskiej, o ile takowa w ogóle istnieje.

Przed wyborami KAI pytał znanych katolików świeckich – m.in. Ewę Czaczkowską, Grzegorza Górnego, Piotra Cywińskiego – kim powinien być nowy przewodniczący KEP. Indagowani wymieniali wiele postulatów: powinien mieć wizję duszpasterską na 10-15 lat, częściej wypowiadać się na tematy społeczne oraz być prawdziwym liderem, na miarę kardynała Wyszyńskiego. Jeśli te wypowiedzi można traktować jako termometr nastrojów w Kościele, to pojawia się pytanie, czy abp. Michalik spełni te oczekiwania. Wydaje mi się, że wybór biskupów rozmija się z nimi. Nie sądzę, by abp. Michalik potrafił się zmienić – tak starych drzew się nie przesadza. Tak więc będzie to kontynuacja poprzedniej kadencji. A to nie wróży zbyt wiele dobrego. Co prawda badania pokazują, iż liczba Polaków przyznających się do katolicyzmu jest od lat na tym samym poziomie, ale spada choćby liczba powołań, szczególnie zakonnych. Coś z tym należy zrobić, święty spokój może okazać się niebezpieczny.

Tak jest dziś, a co będzie jutro – nie wiadomo. Ogromny wpływ na bieg wydarzeń ma sytuacja zewnętrzna. Episkopat powinien wreszcie zająć stanowisko wobec kryzysu gospodarczego – ciekawe jak się ustosunkuje wobec encykliki społecznej Papieża, na którą tak długo czekamy i z której wydaniem nie powinno się zwlekać. Wszystko zależy od tego, jak nowy-stary przewodniczący będzie sterował tym okrętem. Będę szczęśliwy, jeśli miło się rozczaruję w swoich przewidywaniach.

 

Tomasz Terlikowski (Fronda, Wprost): Wybór abp. Józefa Michalika na stanowisko przewodniczącego KEP wskazuje na to, iż biskupi nie chcą zmian, uważają, że sytuacja jest na tyle dobra, że zmiany nie są potrzebne. Pierwsza kadencja abp Michalika była bardzo spokojna, przewodniczący KEP bardziej stawiał na łączenie niż dzielenie. Ponadto arcybiskup nie przesłaniał innych hierarchów; biskupi nie lubią, gdy ktoś przedstawia się jako twarz polskiego Kościoła. Niezależnie od intencji hierarchów – każdy pewnie miał zresztą inne – to dobry wybór na czas kryzysu, nie tyle gospodarczego, ale na czas wojen ideologicznych, które wytacza Kościołowi obecnie premier Donald Tusk i stojąca za nim PO. Jako że abp Michalik wypowiada się rzadko – zdaje się niezbyt lubić występy w mediach – i jednoznacznie, to jego każdorazowa wypowiedź nabiera szczególnego znaczenia. Nie rozmienia się na drobne wypowiadając się na każdy możliwy temat jak np. metropolita lubelski a jednocześnie nie boi się jasno powiedzieć, czym jest aborcja czy eutanazja. Tak więc jest to dobry wybór na czas kryzysu wartości.

 

not. Stefan Sękowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »