Chrześcijanie przyzwyczaili się ostatnio do tego, że często próby manifestacji wiary w miejscach publicznych w Europie kończą się oburzeniem i oskarżeniami o to, że razi się uczucia ateistów i wyznawców innych religii. Tym razem nie ma takich głosów, mimo że efektowne przedstawienie Pasji Chrystusa w centrum Londyny to duże i bezprecedensowe wydarzenie. Ale pojawił się inny problem.

Przygotowująca spektakl Wintershall Charitable Company ściągnęła na siebie falę krytyki ogłaszając, że poszukuje "białego mężczyzny" do odegrania roli Jezusa.

Choć prawo zezwala na określanie wyglądu aktora w ogłoszeniu, w praktyce większość londyńskich teatrów strzeże się, by nie precyzować w ogłoszeniach etnicznych wymagań, z obawy przed dyskryminacją. Brytyjscy krytycy wyrzucają organizatorom Pasji, że Jezus na pewno nie spełniłby ich "etnicznych kryteriów", bo pochodził z Palestyny i nie był "białym mężczyzną".

Czarnoskóra dramatopisarka Bonnie Greer dobitnie wyrażała swoje oburzenie na łamach "Daily Telegraph". - Myślałam, że myślenie o Jezusie jako o wysokim białym mężczyźnie z niebieskimi oczami i długimi blond włosami mamy już za sobą – pisała dodając, że "Jezus był niemalże z całą pewnością palestyńskiego pochodzenia i dokładnie tego typu człowiekiem, jakiego wielu ludzi obawiałoby się w dzisiejszych czasach wpuścić do kraju".

Producent inscenizacji, próbując bronić się przed zarzutami, dolał jeszcze oliwy do ognia stwierdzając, że chciał zatrudnić aktora, który "będzie odpowiedni do realiów Trafalgar Square '2010". - Jeśli wystawiamy coś w więzieniu dla czarnych w Alabamie albo w Ugandzie, także obsadzamy w rolach odpowiednich do obszaru aktorów – tłumaczył i wzbudził tym jeszcze większe oburzenie. Krytycy i obrońcy politycznej poprawności natychmiast wytknęli mu, że Londyn jest multikulturową stolicą.

AJ/Ekklesia.co.uk

 

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »