Prorosyjska partia "Zmiana" demonstruje pod Sejmem, choć twierdzi, że swoich przekonań głosić nie może. Co innego widać jednak na nagraniu z tej demostracji - może. I głosi, bo cóż to jest innego, jak nie głoszenie swoich przekonań?

Partia Zmiana demonstruje pod Sejmem  razem z  KOD-em, choć bez swojego szefa Mateusza Piskorskiego, który  siedzi w areszcie podejrzany o szpiegostwo. 

Pod przykrywką m. in. walki o wolność mediów również i oni przyłączają się do opozycji  i protestów przeciw rządowi PiS i usiłują zrównać rządy PiS z rządami Platformy, a jest to skandaliczna i hucpiarska wręcz manipulacja.

,,(..)bo niestety ta opozycja która dzisiaj blokuje PiS to ona wysłała za nami służby państwowe. ABW już dzień po złożeniu wniosku o nasza rejestrację, która nota bene trwa już prawie dwa lata, została nasłana i dzień później niż w sądzie chciała dokumenty na temat naszej rejestracji. Dowiedzieliśmy się przez te dwa lata, że sfałszowaliśmy własne podpisy - nie wiem jak to jest możliwe - na ale najwidoczniej pod rządami zarówno Platformy jak i PiS-u możliwe to jest. Mateusz Piskorski ma swoje przekonania polityczne -my jesteśmy np. przeciwko temu na przykład, żeby Polska była członkiem NATO, ale na tym polega demokracja, że mamy prawo mieć takie przekonania i tak samo Platforma, tak samo teraz PiS teraz są temu winne temu, że my tych przekonań głosić nie możemy (..)'' - stwierdził na wiecu przedstawiciel partii Zmiana

Nie ma jednak mowy o ograniczeniu wolności mediów, bo pokrzykiwanie pod Sejmem, którego nikt nie ogranicza, jak i inne formy protestu są w Polsce dozwolone, z zachowaniem odpowiednich porcedur, np. w przypadku masowych demostracji.

Wyjaśnienie tej sprawy jest proste, jak i cel przyświecający zmianom, o czym można przeczytać w informacjach o centrum medialnym dla dziennikarzy na stronach sejm.gov.pl.TUTAJ

 ,,(..)Codziennością są gonitwy za posłami po korytarzach sejmowych. Reporterzy wymuszają komentarz lub nagranie nawet w najbardziej niekomfortowych okolicznościach (np. przed drzwiami toalety).  Powoduje to bałagan organizacyjny uciążliwy nie tylko ze względu na miejsce pracy posłów, senatorów i wielu urzędników, ale też godzi w jakość pozyskiwanych informacji, które przekazywane w takich okolicznościach mogą mieć charakter niespójny, nerwowy i zupełnie zniekształcony. Warto podkreślić, że ten „model” współpracy na linii media – politycy obserwują liczni goście Parlamentu, w tym przede wszystkim wycieczki ze szkół, co buduje negatywny wizerunek Sejmu i Senatu oraz nie licuje z powagą obu instytucji'' - brzmi fragment dokumentu.

AC/niezalezna.pl/twitter/sejm.gov.pl/Fronda.pl