Samolot z Londynu, z niemal całą polską reprezentacją paraolimpijską (ekipa szermierzy przyleci do kraju we wtorek) wylądował na stołecznym lotnisku przed godz. 22. Na każdego czekały upominki i symbolizujące radość życia słoneczniki. - Jesteście jak słoneczniki van Gogha. Jesteście jeszcze bardziej promiennie nastawieni. Obrazy van Gogha przy was to nic - witał polską ekipę komentator Polskiego Radia Tomasz Zimoch.
Polscy paraolimpijczycy zdobyli w Londynie 36 krążków, w tym 14 złotych. Ten dorobek dał biało-czerwonym dziewiąte miejsce w gronie 75 krajów, których reprezentanci stawali na podium. - Informuje TVN24.pl
W "Rzeczpospolitej" czytamy o Ewie Durskiej (UKS Barnim Goleniów), gdzie mistrzyni paraolimpiady w pchnięciu kulą zaznaczyła, że dla niej największą niespodzianką w Londynie był... brązowy medal Rafała Korca (Start Otwock) w biegu na 1500 m. "Dziś, by stawać na podium, trzeba ciężko harować, a Rafał założył rodzinę, podjął pracę i bardzo mało trenował, prawie wcale. Odbudowała go dopiero Bożena Dziubińska i ten medal najlepiej świadczy o tym, jak wielkim jest talentem" - podkreśliła.
A o swoim występie powiedziała, że po raz pierwszy w karierze nie miała tremy, gdy wyszła na płytę Stadionu Olimpijskiego, wypełnionego 80-tysięczną widownią.
"Nie wiem co się stało, że przestałam się stresować. Zawsze, kiedy startowałam w zawodach, bardzo je przeżywałam, ręce i nogi drętwiały, a w Londynie byłam spokojna, jakbym rzucała na zajęciach. Pomogła mi z pewnością obecność na trybunie mojego trenera Waldemara Nowotnego" - mówiła mieszkanka Nowogardu, do której należą trzy rekordy świata: w kuli - 14,33, rzucie dyskiem - 42,26 i młotem - 46,46.
JW/tvn24.pl

