- Czytam i oczom nie wierzę. W tym roku będą dwa bale dziennikarzy, jeden jak dawniej, charytatywny na Politechnice Warszawskiej, drugi dziennikarzy 'niepokornych' w krakowskim Grandzie. Czyżby dlatego, że do wawelskich krypt blisko? - napisała na stronie internetowej "Polityki" Janina Paradowska.
Publicystka zastanawiała się, jak na takim balu miałby się objawiać deklarowany brak pokory: "będzie się tylko narzekać, że na przykład orkiestra źle gra, co będzie przejawem daleko posuniętego krytycyzmu - Tusk rządzi tak źle, że nawet żadna orkiestra nic porządnie zagrać nie potrafi. Czy może pojawią się też transparenty z hasłami antyrządowymi? Może ktoś przebierze się za Komoruskiego czy mordercę Tuska? A może pojawią się liczne maski Putina z trotylem na rękach?".
Paradowska dodała, że ma poważną obawę, że sam bal - "wpisujący się w nurt państwa alternatywnego, państwa drugiego obiegu" - będzie dążył do tego, "aby Kraków uczynić znów stolicą, zwłaszcza prawdziwych Polaków, patriotów". - Na początek będzie bal. Dobrze jest bowiem od balu zacząć każde wielkie dzieło. Wcale nie jest powiedziane, że orkiestry grają tylko na Titanicu - podkreśliła publicystka.
eMBe/Tokfm.pl/Polityka.pl
fot. Fakt.pl
