Słabą frekwencję organizatorzy próbowali tłumaczyć padającym deszczem, którego zresztą na większości trasy wcale nie było. Polskich kolegów wspomogli liczebnie niemieccy homoseksualiści, którzy rozdawali ulotki - "Odezwę przeciwko dyskryminowaniu nauczycieli i nauczycielek o orientacji homoseksualnej". Parę tanich żartów na rozpoczęcie rzuciła też posłanka Joanna Senyszyn.

Sporo było dziennikarzy i ekip telewizyjnych. Gdy niedawno ulicami Warszawy szedł, mimo oberwania chmury, kilkakrotnie liczniejszy "Marsz dla życia i rodziny" obecność mediów była prawie niezauważalna.

Mikroskopijną paradę ochraniała za to spora liczba policjantów. Trudno ocenić, która grupa była bardziej liczna: manifestantów czy ich ochrony. Jak zwykle za wszystko zapłacili podatnicy.

MM

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »