Para 86-latków dokonała razem samobójstwa w luksusowym paryskim hotelu. Starsi państwo - poważany ekonomista i nauczycielka literatury - zostawili ostry list pożegnalny. „Jakim prawem zabrania się człowiekowi [zakończenia życia], skoro całe życie płacił podatki, pracował i nie ma długów?” - napisali.
Bernard Cazes był ekonomistą i filozofem, Georgette - nauczycielką literatury i łaciny, autorką podręczników. W czwartkowy wieczór zameldowali się w pokoju w znanym paryskim hotelu Lutetia. W nocy zażyli specjalny lek, wywołujący bezbolesną śmierć. Staruszkowie napisali listy, w których próbują wyszantażować prawo eutanazyjne we Francji. „Czyż moja wolność nie jest ograniczona wyłącznie wolnością innych? Jakim prawem można człowiekowi uniemożliwić to [zakończenie życia z własnego wyboru], gdy płacił podatki, nie ma długów wobec państwa, pracował całe życie, a potem był wolontariuszem?” - napisali państwo Cazes.
TPT/Tokfm.pl
