J. Wróblewski: Jakie są pana wrażenia po spotkaniu z sali BHP tzw. Platformy Oburzonych?

S. Kowalczyk: Wracam stamtąd z optymizmem. Występowało w sali BHP ponad 100 osób, a zgromadzonych było chyba ponad 1000. Ludzie mają dosyć takich rządów, dosyć obecnej polityki i tego, co się dzieje w ich kraju.

Jest jakaś strategia spójnego działania?

Zdecydowana większość chce odsunięcia politycznych elit od władzy. To jest front oporu obecnego rozgrabiania kraju. To wygląda jakby nie było gospodarza. Bardzo wiele gorzkich słów wylało się na elitę polityczną – od lewicy po prawicę.

To przypomina panu rok 1980?

Tak, sam to nawet mówiłem, bo mieliśmy po 2 minuty czasu na wystąpienie. Mówiłem, że tamten duch kojarzy mi się z dzisiejszym dniem. Rozmawiałem o tym z wieloma osobami w kuluarach, że to zmierza w tą stronę, taka a' la powtórka roku 80. Kopia tamtych działań.

To były nastroje rewolucyjne?

Na pewno nie krwawej rewolty, ale bardziej pokojowych działań. To spotkanie było takim sondowaniem, pozwoleniem, aby ludzie się wypowiedzieli. Bo gdzie ludzie mają mówić, co czują, co myślą? Kogo się zaprasza do telewizji? Ciągle tych samych, którzy tylko zmieniają stacje telewizyjne. Tak samo, jak w Sejmie: czynny udział bierze może 60 posłów, a 400 służy za maszynki do głosowania nie tylko według mojej opinii, ale wielu ludzi. Praktycznie większość ludzi nie może się przebić ze swoimi opiniami, bo kto ich wysłucha? Taka jest prawda.

Tutaj było inaczej?

Tak, dlatego chwalić Boga, że mogliśmy spotkać się w Gdańsku. Wypowiedziano wiele słów goryczy. Dość tego, przerwijmy już te rządy, zmieńmy większość polityków – to były słowa, które tam najczęściej padały. Jak zachowują się politycy przed wyborami? 1-2 miesiące przed raptem przypominają sobie o ludziach, których reprezentują, są dla nich mili, pytają ich, jak się żyje. To nie jest to. Obiecują, że będą służyć ludziom, a co widzimy? To traci wiarygodność z dniem wyborów.

Liderzy tego projektu to Piotr Duda, szef „Solidarności” i Paweł Kukiz ze Zmieleni.pl

Kukiz, który lansował jednomandatowe okręgi wyborcze, był bardzo przekonywający. On rzeczywiście grał drugie skrzypce obok Piotra Dudy.

Umówiliście się na jakieś kolejne spotkanie?

Zapytałem o to Kukiza, on mi powiedział: „Stary, myślisz, że ja przyjechałem sobie tutaj czas zabić, że nie mam nic przyjemniejszego.” Absolutnie chodzi o to, aby to był początek dalszego etapu działań. Myślę, że na rozwój tych wydarzeń nie trzeba będzie dłużej czekać. Terminu nowego spotkania jednak nie podano.

Tam byli też młodzi?

Bardzo dużo dziewczyn i chłopaków w wieku 20-30 lat. Choć większość na sali była już dojrzalsza.

Czyli na wiosnę się zacznie?

Wie pan, nie chcę krakać, ale wydaje się, że trzeba się z taką ewentualnością liczyć, że na wiosnę się zacznie.

Rozmawiał Jarosław Wróblewski