Franciszek powiedział, że pojechał do Jerozolimy właśnie w maju, bo zaprosił go tam prezydent Izraela, Szimon Peres. „Wiedziałem, że jego kadencja kończy się tej wiosny, dlatego uznałem, że jestem w pewien sposób zmuszony pojechać tam wcześniej. To zaproszenie [Peresa] wpłynęło na termin podróży. Osobiście tak tego nie planowałem” – powiedział Franciszek.

Z kolei spotkanie z patriarchą Konstantynopola, Bartłomiejem, stanowiło uczczenie 50. rocznicy analogicznego spotkania Pawła VI. Wówczas bowiem po raz pierwszy od 1054 roku głowa Kościoła katolickiego spotkała się z prawosławnym patriarchą Konstantynopola.

Franciszek przyznał też, że organizacja modlitewnego spotkania w Watykanie, na które przybyli prezydenci Izraela i Palestyny, była niezwykle trudna. „Tu, w Watykanie, 99 proc. osób mówiło, że to się nie uda (…) To nie był w żadnym razie akt polityczny, ale wyłącznie religijny: otwarcie okna na świat” – wyznał Ojciec Święty.

Franciszek podkreślił też, jak wielkie znaczenie ma dla Kościoła judaizm. Chrześcijaństwo żadnego człowieka nie może być bowiem naprawdę żywe, „jeżeli nie uznaje się żydowskich korzeni” – stwierdził.

Franciszek wziął też w obronę Piusa XII, który oskarżany jest często o błędne stanowisko w kwestii żydowskiej podczas II wojny światowej. Papież zapewnił, że jego poprzednik był wielkim obrońcą Żydów; wielu z nich ukrywał w klasztorach w całych Włoszech. Nawet w samej rezydencji Piusa XII, w Castel Gandolfo, urodziło 42 dzieci Żydów i innych prześladowanych.

pac/kathpress.co.at