- Nowy papież będzie miał możliwość, by jak Papież Jan XXIII otworzyć okna Kościoła na świeże idee, które będą mogły wypełnić Kościół za sprawą nowego Ekumenicznego Soboru Watykańskiego III – napisali przedstawiciele Rainbow Sash Movement. Te nowe idee, którymi sobór miałby wypełnić Kościół są jednak dość stare, chodzi bowiem o antykoncepcję, święcenie kobiet i prawa dla mniejszości LGBT.

 

Podobnymi „przemyśleniami” dzieli się z czytelnikami „New York Times” Nicholas Kristof, który uznaje, że teraz Kościół będzie mógł zmienić swoją politykę wobec antykoncepcji, kapłaństwa kobiet i żonatych mężczyzn (choć akurat w tej sprawie polityka Kościoła jest taka, że święci także żonatych, przynajmniej w tych obrządkach, w których taka tradycja jest zachowana), a także – można się było tego spodziewać – gejów. Wszystkie te sprawy zatwierdzić zas ma Sobór Watykański III.

 

Ale najdalej w absurdzie zaszłagejowska organizacja Equally Blessed, która wyraziła nadzieję, że kolejny papież może być nie tylko „akceptowalny dla środowisk LGBT, ale wręcz, że może być ich bohaterem”.

 

Przedstawiciele wszystkich tych organizacji nie zauważyli tylko, że papież, ktokolwiek by nim nie był, nie ma władzy, by zmienić nauczanie Kościoła w sprawach, o których mowa. A tym bardziej nie jest w stanie zmienić treści Pisma Świętego czy decyzji Jezusa Chrystusa. One są, jakie są, i nie ma możliwości, by je zmienić. Słowem nadzieje „homo-katolików” są daremne i warte tyle, ile papier, na których zostały wydrukowane.



TPT/LSN