Islandzki parlament zaczął pracę nad ustawą byłej minister zdrowia, Siv Fridleifsdottir, która wprowadza całkowity zakaz palenia. Papierosy na receptę będą mogli kupić tylko ci, u których lekarze stwierdzą trwałe uzależnienie od nikotyny. W przeciwieństwie do lekarstw państwo nie będzie ich jednak refundować. Ustawa przewiduje także zwiększenie akcyzy na wyroby tytoniowe.

 

Pomysł zakazu palenia w jednoizbowym parlamencie poparło pięć partii. Za dziesięć lat Islandia będzie jedynym krajem świata, w którym papierosy sprzedawane będą tylko w specjalnych aptekach.

 

Islandia już teraz ma najbardziej rygorystyczne przepisy antynikotynowe w Europie: zabronione jest palenie w miejscach publicznych oraz restauracjach i klubach, a w sklepach nie wolno wystawiać paczek z papierosami. Mimo to w liczącym 318 tys. mieszkańców kraju pali co czwarty obywatel.

 

eMBe/Wyborcza.pl