Jednym z nich – a pisze o nich szeroko „Polityka” - będzie opodatkowanie prezentów pod choinkę dla dzieci, które – od czasu do czasu – za pośrednictwem funduszy socjalnych fundują swoim pracownikom rozmaite firmy. Teraz te paczki mają być doliczone do PIT-u pracownika i opodatkowane. Ale to nie ten pomysł jest najlepszy, a sugestia, że pracownicy mają mieć doliczane do PIT-u korzyści, jaką jest możliwość picia firmowej kawy i herbaty. Każda wypita kawa będzie więc uznana za korzyść finansową i opodatkowana.
Nie jest jasne, jak ministerstwo zamierza wyliczyć liczbę wypijanych kaw czy herbat. Możliwość jest wiele. Można zatrudnić nowego pracownika od liczenia kaw, można wprowadzić do biur urzędników Państwowej Inspekcji Kawy i Herbaty (to pozwoliłoby zatrudnić jeszcze więcej znajomych polityków PO w instytucji państwowej) albo uznać, że średnio pracownik wypija jakąś liczbą kaw i herbat, i opodatkować każdego ogólnie... Ministerstwo Finansów i nasz wspaniały rząd na pewno coś wymyśli, a my rozstaniemy się z kolejną kasą, żeby utrzymać Donalda Tuska przy władzy.
TPT/Polityka
