- Gdyby pani Henryka Krzywonos była zainteresowana działalnością publiczną, byłoby super. Praca w Senacie stanowiłaby wspaniałe ukoronowanie jej biografii. Z pewnością byłaby też korzystna dla Polski i dla Platformy – powiedział "Wprost" europoseł PO Krzysztof Lisek. I choć szef klubu parlamentarnego PO Tomasz Tomczykiewicz nic nie wie o propozycji składanej Henryce Krzywonos, to jednak wypowiedź europosła Liska może świadczyć, że coś jest na rzeczy.

Czy Henryka Krzywonos, która zasłynęła ostatnio wejściem na mównicę podczas Zjazdu "Solidarności" i obdarzeniem Jarosława Kaczyńskiego kilkoma "ciepłymi" słowami, nadaje się do izby wyższej parlamentu, która uchodzi za "izbę rozważnego namysłu"? Wątpi w to medioznawca i etyk, a także senator AWS w latach 1997-2001, prof. Krystyna Czuba. - Każdy zawód ma swoją wartość, ale nie wydaje mi się, by osoba, która potrafi tylko prowadzić tramwaj, nadawała się do senatu – mówi portalowi Fronda.pl.

Jej zdaniem ewentualna propozycja Platformy Obywatelskiej, złożona Henryce Krzywonos, byłaby działaniem propagandowym i świadczyłaby o tym, że PO nie wie, jak funkcjonuje izba wyższa parlamentu. - Zachowanie pani Krzywonos podczas zjazdu "Solidarności" dalekie było od etyki i dobrego wychowania – kwituje prof. Czuba.

Także publicysta Igor Zalewski nie widzi tramwajarki w senacie. - Bardziej pasuje mi ona do sejmu. To miejsce aktywniejszej działalności i wypowiedzi. Poza tym większa uwaga opinii publicznej skupia się na sejmie, a pani Krzywonos lubi być w świetle kamer – mówi portalowi Fronda.pl.

Publicysta nie wyklucza, że Krzywonos, już jako senator, mogłaby gościć na łamach prowadzonej przez niego i Roberta Mazurka rubryki "Z życia opozycji - z życia koalicji" (obecnie w dzienniku "Fakt"). - Henrykę Krzywonos rozpiera energia, ma niewyparzony język. Chętnie gościlibyśmy ją u nas. Nie zamykamy łam dla nikogo – mówi nam Igor Zalewski.

Niestety, nie jest wykluczone, że działaczka odmówi Platformie startu w wyborach. Tygodnikowi "Wprost" powiedziała, że nie zamierza startować ani do sejmu, ani do senatu. Przez najbliższy rok wiele może się jednak zmienić...

Stefan Sękowski

/

Podobał Ci się artykuł? Wesprzyj Frondę »