W dzisiejszym wydaniu gazety "Super Express" wdowa po Czesławie Kiszczaku przeprasza byłego prezydenta za aferę jaką rozpętała poprzez ujawnienie dokumentów. – Przepraszam Wałęsę za to, co zrobiłam, teczki mogły zostać ujawnione po jego śmierci – mówił Maria Kiszczak.

Jak tłumaczy, zgłaszając się w sprawie dokumentów do IPN "nie zauważyła" karteczki od męża, że akta dot. TW "Bolka" mają zostać upublicznione za kilkanaście lat.

Dzisiejsze "wyznania" wdowy po gen. Kiszczaku są odpowiedzią na wczorajszy apel Lecha Wałęsy, który na swoim mikroblogu w serwisie wykop.pl zwrócił się bezpośrednio do Marii Kiszczak.

W swoim ostatnim wczoraj wpisie (w sumie były trzy) zaapelował do wdowy po gen. Kiszczaku, do domu której kilka dni temu weszli prokuratorzy IPN.

Poniżej ostatni wpis byłego prezydenta (oryginalna pisownia):

Pani Kiszczakowa tak szczerze ,Czy naprawdę Generał nie znał prawdy o mnie i o Bolku ,Nie wierzę , ale proszę mi uwierzyć jak na spowiedzi Ja naprawdę nie zgodziłem się nigdy na współpracę agenturalną z SB , Ja naprawdę nie dałem się złamać ,Ja naprawdę nie brałem żadnych pieniędzy , Ja naprawdę nie doniosłem na nikogo ani ustnie ani na piśmie . Jest i żyje sprawca tej sprawy .Liczę że wyzna prawdę tej prowokacji jest sprawą czy generał o tym wiedział a że zlecił podrabianie rozmowy z Bratem rozmowy w Magdalence i innych papierów to oczywiste, ja mu wybaczam to była walka kto kogo ja ostatecznie wygrałem .Swoją niezależną taktyką.

kol/se.pl